Najnowsze

Opublikowano Listopad 10, 2016 Przez a303 W Polska

Antypolski sojusz czterech wrogów. Henryk Pająk

Komentarz: fragment wybitnej pracy Henryka Pająka pt: „Naród wyklęty przez męty. Tom I”. Lektura obowiązkowa, do nabycia u autora pod numerem tel. 81 50 30 616.

Nadszedł czas nieformalnego, ale zabójczego dla resztek suwerenności Pol­ski sojuszu syjonizmu amerykańskiego, izraelskiego i ukraińskiego (banderowskiego) oraz niemieckiego (neofaszystowskiego). Trzy pierwsze mają korzenie w trwającej przez osiemset lat kolonizacji Polski przez talmudyczne żydostwo, systematycznie przepędzane z Europy na wschód.

Wiek XIX był wiekiem emancypacji żydostwa, narodzin zabójczych dla cywilizacji ideologii socjal-komunistycznych i agresywnego syjonizmu. Wiek XX stał się „wiekiem żydowskim” – triumfu komunizmu i syjonizmu – dwóch skrzydeł tego samego potwora. Wiek XX to nie lata 1900-2000, jak dekretuje kalendarz. Zaczął się w 1914 roku, a kończy w 2015 – roku po zajęciu stra­tegicznej pozycji syjonizmu do trzeciej wojny światowej. Ważną cezurą będzie rok 2017 – stulecie zwycięstwa żydostwa nad Rosją, rozbitą w wy­niku żydowskiej rewolucji.

Przejdźmy do aktualnego spisku przeciwko Polsce. Polega on na wyciska­niu haraczu z Polaków za rzekome mienię żydowskie o wartości 65 mld dolarów.

Nowością jest wprzęganie Niemców do tego rabunku, na zasadzie sienkie­wiczowskiego „Kupą mości panowie!”.

Z tą „Kupą mości panowie” wyruszają na Polskę. Żydowskie pismo wycho­dzące w USA „The Jewish Daily Forward”, zaleca połączenie Żydów z Niemca­mi do wyduszania haraczu z Polski. „The Jewish Daily Forward” jest znany jako „Forward” (lub „Forwards”), a także „The Yidish Forward” wydawany w języku angielskim i jidysz. Był czas, że „Forward” miał więcej czytelników niż „The New York Times”. Pisywali w nim m.in. laureat nagrody Nobla Isaac Bashevis Singer, jego brat Israel Joszua Singer i Elie Viesel, który wsławił się wmawianiem go­jom, że był więźniem Auschwitz, a okazało się, że przywłaszczył sobie życiorys młodego węgierskiego Żyda o tym samym, imieniu i nazwisku.

Założył go w 1897 roku Abraham Cahan (Kagan). Czytelnicy pochodzili głównie z Europu Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza z zaboru rosyjskiego. Pod­czas pierwszej wojny światowej wydawano 200 tysięcy egzemplarzy, a w 1930 roku 275 tysięcy dziennie.

Od 1993 roku „Forward” jest tygodnikiem. Wydawca jest także właścicielem stacji radiowej w języku jidysz. Z programem współpracy Żydów z Niemcami przy żądaniach odszkodowawczych od Polski, wyskoczył Nathaniel Popper

6 sierpnia 2014 roku. Nawoływał Żydów i Niemców aby wspólnymi siłami wy­dusili miliardy dolarów z Polski przedtem przez Żydów i Niemców doszczętnie „sprywatyzowanej”, czyli rozgrabionej do fundamentów. Pisali:

Wspólna walka [!] Żydów i etnicznych Niemców, stwarza nową sytuację w historii roszczeń tych, którzy przeżyli Holokaust.

Każde słowo w tym zdaniu jest starannie dobrane i kłamliwe. Popper z góry informuje, że ma to być „walka”. Z kim? Z Polską i Polakami. Po drugie i ważniejsze, Popper łaskawie uprawnia do prowadzenia tej wspólnej walki etnicznych Niemców. Mówi o etnicznych Niemcach, to znaczy wszystkich, którzy zostali „wypędzeni” z ich „etnicznych ziem” przyłączonych w 1945 roku do Polski, a które w naszym nazewnictwie, jakże słusznie, noszą nazwę Ziem Odzyskanych. Jak wiemy, niemiecki ruch roszczeniowy powołał organizacje i stowarzyszenia „wypędzonych” Niemców, a ramy organizacyjno-polityczne nadała im osławiona Erika Steinbach.

Artykuł nosi jakże wymowny tytuł: „Bitwa roszczeniowa rozszerza się na polski front”. Mamy więc rozumieć, że ta bitwa nie toczy się tylko na „pol­skim froncie”. Znalazł się tu znamienny passus: (…) „którzy przeżyli Holokaust”. Obejmuje więc zarówno Żydów i Niemców.

To kolejna nowość w żydowskiej krucjacie na wyniszczoną, rozgrabioną „Trzecią RP”. Do tego czasu, zgodnie z żydowskimi „historyjkami” prawo do roszczeń mieli wyłącznie Żydzi, jako „Holokaust survivor” – Żydzi, którzy przeżyli Holokaust. Teraz Popper dołącza także tych Niemców, którzy przeżyli Holokaust, który łączy ich w inwazji roszczeniowej na Polskę. Gazeta cytuje tu Żyda, doradcę prezydenta Clintona – Stuarta Eisenstata:

Jest rzeczą wysoce niemoralną, ze rząd USA nie poparł żydow­skich roszczeń wtedy, kiedy Polska przystąpiła do NATO i do Unii Europejskiej.

Moralista Eisenstat mija się z prawdą. Rząd USA nie musiał się do niej przy­łączać. Gwarantem skuteczności roszczeń były rządy PiS – Lecha (prezydenta) Kaczyńskiego i Jarosława (premiera). Żydzi izraelscy wymogli na nich zerwanie koalicji sejmowej z „Samoobroną” Andrzeja Leppera i partią Romana Giertycha. PiS stał się przez to mniejszością sejmową i rządową. Zgodnie z talmudycznym planem, „wybory” wygrała Platforma Obywatelska, a śmierć prezydenta w Smo­leńsku (?) była prostym skutkiem jawnej wojny PO z prezydentem Kaczyńskim.

Okazało się, że koncert roszczeniowy Żydów i Niemców przeciwko Polsce, został rozpisany na kilka fortepianów. Oto pięć dni po publikacji Poppera w „Forward” 11 sierpnia 2014 roku ukazał się w „The Wall Street Jo­urnal” artykuł Jabeen’a Bhatti (o jego podróży do Legnicy), pod tytułem „Echa wojny”. Sentencja jest następująca: Niemcy wypędzeni z Polski w 1945 roku, żądają zadośćuczynienia, chcą odzyskać majątki. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej (kolejny fałsz, nagminnie powielany przez okupacyjne media: to nie Polska „weszła” do UE, tylko UE wdarła się do Polski!) zgłoszono listę roszczeń majątkowych i „wielu Polaków jest przerażonych” – pisał Bhatti.

W innym miejscu stwierdzał, że polscy żołnierze „wypędzili” Niemców z ich domów. Bagatela – ten pismak nie wspomina lub udaje, że nie wie, iż rząd niemiecki nie tylko rozpoczął wojnę, lecz także podpisał bezwarunkową kapitulację. Nigdy potem (do dziś) nie zawarł z Polską traktatu pokojowego, bowiem Polska była po 1945 roku kolonią żydobolszewizmu o tej mylącej na­zwie, więc nie istniały potrzeby zawierania takiego paktu z polskim sow-łagrem. Niemcy przyjęły także wszystkie warunki kapitulacyjne zwycięskich aliantów z 2 sierpnia 1945 roku na konferencji w Poczdamie. Ustalono tam usunięcie Niemców z terenów położonych na wschód od granicy na Odrze i Nysie oraz z Prus Wschodnich i włączenie do Polski Ziem Zachodnich i Dolnego Śląska. Do chwili obecnej dzieci w szkołach niemieckich mają przed sobą mapy Niemiec z 1937 roku. Nie z 1938, bo wtedy mapa musiałaby obejmować czeskie Sudety zagrabione przez „Tysiącletnią Rzeszę” oraz tereny Austrii.

Wymienione tereny zamieszkuje obecnie dziesięć milionów Polaków. W 1940 roku było tam 8,5 mln Niemców. Około pięć milionów Niemców uciekło przed zbliżającymi się Sowietami, a 3,5 min zostało ewakuowanych do Niemiec mocą decyzji aliantów.

W lutym 1946 roku został podpisany protokół brytyjsko-polski o zakazie powrotu Niemców na wschód od Odry i Nysy.

Wynika z tych ustaleń, że odtąd wszelkie roszczenia obywateli Nie­miec ma zaspokajać rząd niemiecki. Pewnym zgrzytem dla Niemców była wypowiedź ówczesnego kanclerza G. Schródera z okazji 60-tej rocznicy wy­buchu Powstania Warszawskiego. Powiedział on, że żądania Niemców zwrotu mienia, są „stawianiem historii na głowie”. Była to jednak „osobista” wypowiedź Schródera. Po latach stał się on pracownikiem firmy budującej rosyjski gazociąg północny do Niemiec, a potem jeszcze pobierał wysoką gażę jako doradca. Jest przyjacielem swojego pracodawcy – Putina.

Sowiecki okupacyjny rząd Niemiec Wschodnich (NRD) nie płacił swoim obywatelom odszkodowań za mienie pozostawione w Polsce, jak płacił rząd Niemiec Zachodnich. Obecnie jest za to odpowiedzialny rząd zjednoczonych Niemiec.

Polacy byli narodem najciężej poszkodowanym przez wojnę. Wyszli z niej ze stratą 11-12 milionów obywateli. Infrastruktura miejska i przemysłowa zostały zniszczone w 60 procentach. Za straty Niemców odpowiada rząd niemiecki – spadkobierca „Tysiącletniej Rzeszy”. A kto pokryje straty polskie?

Bhatti pisze, że będą potrzebne nowe traktaty i prawa, aby powstrzymać potok roszczeń.

Liderzy żydowskiego ruchu roszczeniowego zawarli ze sobą cichą umo­wę, że nie będą wszczynać między sobą roszczeń o podział łupów, tylko zwiększać wielkość tych roszczeń. W ramach monstrualnej hucpy pod nazwą „holokaustu” nawołują do połączenia sił i wpływów żydowskich i niemieckich na eskalację tych roszczeń.

Wyjątkowo logicznie rozprawił się z przestępczą absurdalnością tych talmudycznych szubrawców, kandydat na prezydenta Grzegorz Braun. W telewizyjnej audycji przedwyborczej prowadzonej przez red. Ziemca, odnosząc się do tych przestępczych roszczeń, G. Braun powiedział:

To jest tak jakbyśmy obaj, pan i ja wpadli na następujący pomysł: Zakładamy organizację, która będzie domagać się od rządu USA wypłacenia nam, naszej organizacji, należności za nieruchomości pozostawione w USA przez zmarłych Polaków którzy nie pozosta­wili cywilnych spadkobierców! Obaj jesteśmy obywatelami Polski, tam zmarli Polacy zatem ich majątki należą się naszej polskiej organizacji. Taka jest logika żydowskich roszczeń.

I dodał w konkluzji:

„Ani grosza dla tych roszeń!”

Europejski trybunat Praw Człowieka nie posiada mocy prawnej do zasą­dzania zwrotu mienia, co przekłada się w praktyce na prywatne „odzyskiwa­nie” przez Niemców domów i gospodarstw rolnych. To samo dotyczyć może żydowskich roszczeń.

W dwóch wojnach światowych zginęło trzykrotnie więcej Polaków niż Żydów. W przeliczeniu na tysiąc mieszkańców państw europejskich, zginęło najwięcej Polaków. Tragedia Żydów w wojnach Niemiec z Europą jest zni­komą częścią masowych mordów XX wieku, kiedy zostało zabitych około 150 milionów ludzi. Żydzi stanowili w tej liczbie 2,5 procenta ofiar. Rząd niemiecki nie czyni nic dla naprawy krzywd polskich. Przeciwnie, razem z Ży­dami znów organizuje „Drang nach Osten”, tym razem bez czołgów i bomb.

Strona internetowa Światowego Kongresu Żydów zamieściła artykuł Menachema Rosensafta, prawnika z Nowego Jorku. Wzywa on Amerykanów żydowskiego pochodzenia do bojkotowania Polski. Ma to polegać na wstrzy­maniu wydawania dolarów Polsce z różnych form należności, ponieważ Żydzi nie otrzymują należności z tytułu „restytucji” ich mienia. Sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów – Michael Schneider łaskawie docenia przyjaźń Polski z Izraelem, licząc, iż rząd polski najpierw usiądzie do negocjacji, dopiero potem – w domyśle, należy podjąć bojkot przepływu dolarów:

Mamy nadzieję – pisze ten herszt „przemysłu holokaustu” – na szybkie i pomyślne decyzje rządu polskiego w sprawie uchwalenia odpowiedniej ustawy o restytucji mienia żydowskiego w Polsce, tym bardziej, iż problem ten wisi nad Polską od czasu zakończenia II wojny światowej.

Trzeba zapytać tego „Srula”: jakim prawem? Jak i od kiedy żydowskie i indywidualne dobra stały się własnością Światowego Kongresu Żydów?. Dyktat tej wpływowej mafii roszczeniowej poparły żydowskie władze USA. Oficjalnie wezwały obecna władze „polskie” do restytucji mienia żydowskiego. Całkowitym milczeniem ten zgrany front syjonizmu amerykańskiego pokrywa i ignoruje ustalenia o tym, że osoby, które pozostawiły swoje mienie w Polsce i następnie otrzymały obywatelstwo USA – podlegają ustaleniom układu z 16 lipca 1960 roku. Ustalono tam, że stroną zobowiązaną do zaspokojenia roszczeń takich obywateli wobec rządu polskiego – pochodzących sprzed tej daty – jest rząd amerykański.

Umowy o takiej klauzuli rząd polski zawarł osobno z kilkunastoma rzą­dami Europy. Dotyczy to również mienia utraconego przez obywateli polskich na przejętych przez Litwę, Białoruś i Ukrainę terenach II Rzeczypospolitej – określone w układach z 1944 roku10.

W antypolskim froncie maszerują także polskojęzyczne gazety, jak „Gazeta Wyborcza” lub nowojorski „Dziennik Związkowy”. Kroczą w tym samym szeregu z „Forward” „New York Times”. Wspólnie wyprodukowały one nową fałszywkę pod nazwą „polskich obozów śmierci”, „polskich obozów kon­centracyjnych”. Unikają jak ognia nazywania zbrodni niemieckich zbrodniami niemieckimi. Posługują się „zbrodniami nazistów” sekundowały tym nagonkom rządy folksdojcza Tuska, Komorowskiego; antypolski szowinizm Radosława Si­korskiego – męża Anny Applebaum, żydo-amerykańskiej dziennikarki, laureatki nagrody Pulitzera – przyznawanej także dla antypolskiego komiksu „Maus”. To publicystyka polakożerczego „The New York Times” i rządowego „The Wa­shington Post”. Piąta kolumna żydobanderowców spod znaku partii „Swoboda” A. Tiahnyboka, I. Szuchewycza, urządza huczne marsze, antypolskie mityngi pod starymi hasłami „Szmert Lachom” „Lachy za San”.

Partia „Swoboda” której hasłem jest powiedzenie: „My was za mało wyryzali” zorganizowała w polskim Stanisławowie (18-28 kwietnia 2009 r.) konferen­cję z udziałem zaproszonego przez banderowców Adama Michnika (Aarona Szechtera), dożywotniego redaktora naczelnego syjonistycznej antypolskiej „Gazety Wyborczej”.

Aaron „Michnik” nie zawiódł oczekiwań banderowców. Powiedział do zebranych notabli banderowskiej „Swobody”:

Moje marzenie: stwórzmy coś na kształt Beneluxu, np. POL-UKR lub UKR-PL.

A dalej:

Może byśmy poparli i razem zbudowali coś wspólnego. Jeżeli zrobilibyśmy twór państwowy, coś na kształt Beneliucu11, np. POL- -UKR lub UKR-POL, to będziemy państwem, z którym będzie się musiał liczyć każdy – i na Wschodzie i na Zachodzie. To jest olbrzymia szansa.

(…) Ona jest realna. Z mojego punktu widzenia, ona jest zaska­kująca, bowiem obserwując nasz kraj [czyj?], jego tradycje, jego historię… Nie oczekiwałem, że Polska potrafi prowadzić tak mądrą, tak konsekwentną politykę w stosunku do naszych wschodnich sąsiadów… Nigdy relacje nasze ze wschodnimi sąsiadami nie były aż tak dobre, jak obecnie12.

Aaron, godny następca swojego tatusia Ozjasza Szechtera, starego zdrajcy Polski wypasionego na chlebie polskim i judaszowych rublach NKWD, zadął w surmy rozbiorowe, jak niegdyś dął jego tatuś. Obaj byli obywatelami Polski, tej II RP i tej rzekomo III RP, tyle, że teraz kolonii żydokomunizmu światowego.

Publicznie nawoływał do rozbioru Polski na jej wschodnich ziemiach. Aaron nakłaniał neo-banderowców do ponownej likwidacji resztówki Polski.

Konferencja odbyła się 17 września dla „upamiętnienia” 70-tej rocznicy inwazji żydobolszewików na Polskę, na którą 1 września runęły kohorty hitle­rowskie. Marzy im się powtórka z historii, oj marzy! Wymazać tego „bękarta Traktatu Wersalskiego” (słowa „Mołotowa”) z mapy Europy, prawobrzeżną Polskę przyłączyć do UKR lewą oddać Niemcom, i po „bękarcie”!

Michników rojenia o UKR-POL lub POL-UKR wylazły dopiero teraz, rok po drugiej majdanowej prowokacji „syjonistów wszystkich krajów”. Michnikowe „marzenie” zapachniało czosnkiem i cebulą.

Żyjemy na rozdrożu, w rozkroku: kto do kogo zostanie przyłączony? Oto jest pytanie. Pewne jest, że Ukraina nie utrzyma się w granicach sprzed Majdanu II. To państwo sezonowe, hybrydowe, bez przyszłości. I nadal jest formalną częścią Rosji, co przypominał przewodniczący ONZ Ban-Ki-Mon.

Jakikolwiek wariant się ziści, walny w tym udział będą mieli Ukraińcy pol­skiego wypieku: Schetyna, Siemoniak, Kowal, Halicki, zięć Kopaczowej, minister Borys Budka, prezydent (?) a także A. Duda, J. Kaczyński oraz ich dworzanie z rozdania izraelskiego Knesetu i izraelskiego „Ministerstwa Spraw Polskich” pod fałszywą flagą talmudycznej światowej loży B’nai BTith.

Międzynarodówka czterech syjonizmów i piątego polskiego, wystę­pującego pod fałszywymi flagami o nazwach „PO” i „PiS” nie szczędziła milionów dolarów na rozruszanie tej huśtawki. Polskim Majdanem była Magdalenka – niech ten pewnik wbiją sobie do zakutych łbów nasi oświe­ceni ciemniacy! „Okrągły żłób” i grabież majątku trzech powojennych pokoleń zmasakrowanego, a teraz „wyklętego przez męty” narodu, to bezpośrednie skutki tamtej zdrady post-koszernych komiwojażerów. Wspólnymi siłami zli­kwidowali tysiące fabryk, niektóre ostentacyjnie rozwalili do fundamentów. Wygnali miliony młodych „za chlebem” śladami ich pradziadków. Tylko w 2013 roku wyjechało z węzełkami na ramieniu pół miliona kolejnych „dobrowolnie wypędzonych”, często z nowymi dyplomami ukończonych studiów, do pracy przy zmywakach, do podmywania stetryczałych Niemców, Niemek i Żydów.

W dniach 2-4 lipca 2010 roku zjechało do polskiej półkolonii światowego syjonizmu (w tych dniach obowiązywała tzw. cisza wyborcza) – stu politycz­nych VIP-ów, wśród nich Sekretarz Stanu USA, talmudyczna Hillary Clin­ton. Przylecieli oficjalnie (nie na spotkanie z pełniącym obowiązki prezydenta „tego kraju” B. Komorowskim), aby potajemnie rozdać główne „buławy” pol­skojęzycznym pajacom.

H. Clinton została nasłana m.in. przez samozwańcze gangi „przemysłu holokaustu” aby załatwiła i przyśpieszyła z nowym namiestnikiem – prezyden­tem, wypłatę 65 miliardów USD, a więc sumy dwukrotnie większej niż nasz ówczesny deficyt budżetowy w kwocie 52 miliardów złotych.

Wizyta H. Clinton odbyła się w szczycie kampanii prezydenckiej i obowią­zującej ciszy wyborczej, dla propagandowego wsparcia Komorowskiego i PO przez stuosobową watahę wpływowych syjonistów na czele z H. Clinton, jako sekretarzem stanu. To zwarty, przemyślany program serwilistycznej polityki namiestników międzynarodówki syjonistycznej, zarazem demonstracja pogardy dla „społeczeństwa”, arogancki stosunek do narodu. Wizyta syjonistów w kul­minacyjnym momencie prezydenckiej kampanii wyborczej była skandalicznym afrontem, brutalną ingerencją w wewnętrzne sprawy Polski wprawdzie zniewo­lonej, okupowanej, lecz formalnie „suwerennej”13.

Henryk Pająk

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.