Najnowsze

Opublikowano Marzec 1, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Andrzej Owsiński – Święto żołnierzy „Wyklętych” czy Niezłomnych?

Źródło: http://owsinski.nowyekran.pl/post/88843,swieto-zolnierzy-wykletych-czy-niezlomnych

Data publikacji: 28.02.2013

kre1

Święto żołnierzy „Wyklętych” czy Niezłomnych?

29 lutego 2012 roku napisałem, co myślę o tym święcie zwracając szczególną uwagę na fakt, że walka zbrojna z okupantami na terenie Polski prowadzona zarówno w czasie wojny jak i po jej zakończeniu stanowi jedną całość i żołnierze uczestnicy tych walk powinni być zrównani w prawach i usytuowaniu w naszej historii.

 

Do dzisiejszego dnia nic takiego nie nastąpiło, ustanowienie święta powinno być pierwszym krokiem w tym kierunku, niestety zabrakło prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który z pewnością podjąłby się tego dzieła.

A tak mamy tylko paliatyw, który jest skutkiem faktu, że „III Rzeczpospolita” stanowi prawną i historyczną kontynuację PRL, czyli oczywistego bezprawia. Jeżeli bowiem pozostali jeszcze przy życiu prześladowcy tych żołnierzy korzystają z przywilejów niedostępnych dla przeciętnych obywateli, a raczej poddanych komunistycznej władzy sprawowanej z obcego i wrogiego nadania, – to gdzie jest miejsce dla tych, których ta władza uznawała za bandytów.

 

Walka z sowiecką okupacją Polski nie rozpoczęła się z chwilą ich wkroczenia do Polski w 1944 roku, ale począwszy od roku 1939 kontynuowana przez cały czas bez przerwy.

Dotyczyło to szczególnie wschodnich obszarów Polski, chociaż obejmowała też pozostałe okręgi.

Sięgając do własnych wspomnień dla nas żołnierzy AK nie było różnicy między wrogami i traktowaliśmy równorzędnie obowiązek walki z Niemcami i z Sowietami.

Stąd też było dla mnie zupełnie naturalne, że po ucieczce z obozu w początkach 1945 roku zgłosiłem się do swego bezpośredniego dowódcy „Dzika” /Aleksandra Rybnika/ komendanta obwodu „Lis 11” /Białystok powiat według przedwojennych granic/ w celu kontynuowania służby. Wprawdzie rozkazem „Niedźwiadka” – komendanta głównego AK z 19 stycznia 1945 roku została ta armia rozwiązana, ale nie zwalniało to nas z przysięgi i obowiązku służby zgodnie z rozkazami bezpośrednich dowódców.

A ze względu na fakt, że istniejący stan wymagał kontynuowania walki o niepodległość organizacja Armii Krajowej na wschodnich terenach Polski przybrała nazwę „Obywatelska Armia Krajowa” zachowując całość jej organizacji.

W naszym przekonaniu pozostawaliśmy w dalszym ciągu polskim wojskiem podporządkowanym legalnym polskim władzom, czyli rządowi i prezydentowi na uchodźstwie.

Jest to sprawa bardzo ważna nikt, bowiem współcześnie nie określił statusu prawnego żołnierzy „Wyklętych”.

Dla mnie, jako jednego z tych żołnierzy nie odpowiada ani współczesna kwalifikacja, a raczej jej brak, ani tym bardziej nazwa. Budzi ona bardzo kontrowersyjne skojarzenia, bo co to znaczy „wyklęty” i przez kogo?

Bez wyjaśnienia dokładnego taka nazwa może być przedmiotem dowolnych manipulacji, aż do uznania, że „wyklęci” zostali dlatego, że działali nielegalnie. Sprzyja temu stanowisko władz „III Rzeczpospolitej”, a świadczy o tym zapis w podręczniku szkolnym, z którego w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku korzystała między innymi moja najmłodsza wnuczka, o treści: „Niektórzy oficerowie AK niezadowoleni z przemian dokonanych w Polsce po 1944 roku powołali nielegalną organizację „Wolność i Niepodległość” /WiN/”. Komentarz zbyteczny.

Podkreślam: – byliśmy przedstawicielami jedynej legalnej polskiej władzy, a ci którzy z nami walczyli byli nielegalnymi najmitami w obcej i wrogiej Polsce służbie.

Jeżeli już ta nazwa uzyskała status powszechnego użycia to powinna przynajmniej funkcjonować w kontekście niebudzącym wątpliwości, jak chociażby:

„Niezłomni żołnierze Rzeczpospolitej Polski wyklęci przez komunistyczną władzę”

Brzmi to nazbyt długo ażeby można ją powszechnie używać, dlatego można uznać nazwę „Niezłomni żołnierze Niepodległej Polski”.

 

Trzeba mieć na uwadze, że nadanie jakiejś nazwy ważnemu historycznie zjawisku, a do takich należy z pewnością walka z bolszewickim okupantem i jego najmitami, będzie utrwalone długowiecznie i nie może budzić wątpliwości, co do charakteru tego zjawiska.

Walka zbrojna z sowiecką okupacją podjęta w czasie wojny zarówno swoim obszarem jak i ilością zaangażowanych może być porównana z rozmiarami powstania styczniowego, które przecież doczekało się swego uznania, czego wyrazem były spontaniczne obchody 150 rocznicy podejmowane przez różne środowiska patriotyczne.

 

Zarówno mnie jak i innym uczestnikom tej walki, a szczególnie tym, którzy w niej polegli, nie zależy z pewnością na specjalnym wyróżnieniu poza uznaniem, że byliśmy wiernymi żołnierzami Najjaśniejszej, Niezawisłej Rzeczpospolitej Polski.

 

Komentowanie zamknięte.