Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 28, 2016 Przez a303 W Świat

Amerykanie i światowy terroryzm

Jeśli przyjmiemy, że cel uświęca środki, to nie ma przeszkód, by uświęcił również tworzonych dla jego osiągnięcia terrorystów.

a

Wybitny praktyk terroryzmu, Włodzimierz Eljaszewicz Uljanow ps. Lenin twierdził, że „moralne jest wszystko, co sprzyja bolszewickiej rewolucji, a niemoralne to, co jej przeszkadza” i bardzo słusznie twierdził. Bo skoro celem jest rewolucja, a cel uświęca środki, to tym samym uświęca te wszystkie „łagry, tiurmy, kaźnie”.

Dzisiaj znowuż, jeśli najważniejszym celem imperium amerykańskiego (zaraz poza światową dominacją czyli w żargonie pseudonaukowym „światem jednobiegunowym”) jest bezpieczeństwo Izraela i ropa naftowa, zaś jedną z przeszkód jest syryjski tyran, no to zwalczamy go per fas et nefas ( środkami godziwymi i niegodziwymi, ze stale wzrastająca przewagą tych drugich), za pomocą „nieuzbrojonych cywilów”, opozycji demokratycznej itp.

[tzw. „nieuzbrojeni cywile” – nie mylić z normalnymi – przypominają mi stary dowcip z czasów paleo-komuny o tym, jak spokojnie koszący zboże nad rzeką Ussuri radziecki kombajn został zaatakowany przez chińskie bojówki; kombajn odpowiedział ogniem maszynowym, po czym wzbił się w powietrze i odleciał].

[Niedawno Boris Johnson, szef Foreign Office w rządzie Teresy May stwierdził, że Rosja przedłuża wojnę w Syrii  i słusznie stwierdził – bez rosyjskiej interwencji syryjski tyran zawisłby jak Saddam, w całym kraju panowałaby demokracja na wzór irackiej i libijskiej, zaś islamskie hołoworezy likwidowałyby w nowej prowincji kalifatu resztki chrześcijaństwa].

Z naszego podwórka: najważniejszym celem polityki polskiej, szczególnie tzw.polityki wschodniej, jest zaszkodzenie Rosji za wszelką cenę, nawet cenę własnej zagłady i ten cel uświęca nie tylko sojusz z „ponarskimi Litwinami” i banderowcami ponad głowami Polaków, ale nawet ryzyko wojny z Rosją na naszym terytorium

[takie podejście sprawia, że polityka polska jest doprawdy zjawiskiem wyjątkowym w skali światowej, bo niegodziwości popełniane przez innych służą w założeniu ich własnym celom, zaś w naszym przypadku zarówno niegodziwe cele jak i niegodziwe środki obracaja się przeciwko państwu polskiemu].

Portal http://zmianynaziemi.pl/ przytacza wywiad niemieckiego dziennikarza z jednym z przywódców islamskich terrorystów, który bez ogródek obnaża mechanizm pośredniego finansowania terroryzmu przez Izrael i Amerykanów.

Stany Zjednoczone tworzą i wykorzystują różne ugrupowania terrorystyczne aby osiągać swoje cele. Zwykle chodzi o obalenie rządu, co obserwowaliśmy już w Libii, a proces ten w dalszym ciągu trwa w Syrii. Sporo mówi się o „tajnym” sojuszu między USA a terrorystami – jest to tajemnica o której wszyscy wiedzą, ale mimo to wielu wierzy w szlachetne cele Amerykanów. Za taki stan rzeczy należy obwiniać przede wszystkim opłacone, propagandowe media.

Na łamach niemieckiej gazety Kölner Stadt-Anzeiger ukazał się wywiad z dowódcą islamskiej, radykalnej organizacji Dżabhat al-Nusra, należącej do al-Kaidy. Pierwsze co rzuca się w oczy jest to, że Abu al-Ezz sam przyznaje kto udziela wsparcia dla jego grupy zbrojnej – tj. które państwo finansuje działania zbrojne w Syrii oraz kim są pośrednicy.

Dowiadujemy się, że Zachód nie tylko dostarcza broń do Dżabhat al-Nusra, ale także udziela niezbędnych szkoleń wojskowych. Potwierdza się również to, że terrorystom kompletnie nie zależy na zawieszeniu broni w Syrii i najwyraźniej robią wszystko, aby zaprzepaścić jakiekolwiek szanse na pokój. Jedynym celem tej islamskiej organizacji zbrojnej jest obalenie Assada i ustanowienie prawa szariatu na terenie całego państwa.

Dowódca Dżabhat al-Nusra powiedział, że Izrael wspiera ich działania, gdyż jest w stanie wojny z Syrią i Hezbollahem. Sojusz z USA jest nieco skomplikowany, lecz to nie zmienia faktu, że Amerykanie wspomagają terrorystów. Początkowo organizacje Państwo Islamskie i Dżabhat al-Nusra stanowiły jedną grupę, lecz „większość liderów ISIS zaczęło współpracować z tajnymi służbami bezpieczeństwa”. Poniżej wywiad Jürgena Todenhöfera z Abu al-Ezz’em.

Czytaj TUTAJ  ( polecam ).

Nie żyję na tym świecie od wczoraj i dlatego mimo wrodzonej naiwności nie jestem tymi spóźnionymi rewelacjami jakoś specjalnie zgorszony. Gorszy mnie natomiast fakt, iż nasze obecne elity polityczne, zwłaszcza po nadejściu „dobrej zmiany”, zdają się szczerze i bez najmniejszych zastrzeżeń wierzyć w amerykańską propagandę. A przecież jak mówi pan Michalkiewicz, nawet we własną propagandę ( = kłamstwo na masową skalę ) nie wolno wierzyć, a co dopiero w obcą!!!

MacGregor

PS. Dwa lata temu spędziłem tydzień na Nilu – nie było z nami Herkulesa Poirota, więc do żadnych morderstw nie doszło. Mieliśmy za to bardzo sympatycznego i rozmownego opiekuna-przewodnika imieniem Ahmed z bardzo dobra znajomością polskiego [przygotowując się do wycieczki próbowałem nauczyć się nieco egipskiego, bez większych zresztą rezultatów, choć udało mi się opanować wymowę skądinąd niewymawialnej głoski ‘ayin – niewykluczone, że ten sukces wynika z jakiejś genetycznej wady gardła (por. holenderski to nie język, to choroba gardła ). Ilekroć na lekkim rauszu zwracałem się do niego per ‘Ali Baba (proszę zauważyć ‘ayin przed A), wyraźnie się irytował i wołał, że nie jest żaden ‘Ali, jeno Ahmed, choć ubogi].

W każdym razie ów Ahmet wielekroć opowiadał nam o amerykańskim poparciu dla … no właśnie, dla Bractwa Muzułmańskiego i dla prezydentury Mursiego, o zawłaszczaniu władzy i forsowanej islamizacji Egiptu podczas jego krótkotrwałej prezydentury oraz o amerykańskich sankcjach wobec  Egiptu po odsunięciu go od władzy przez gen. Al Sisi po masowych protestach w czerwcu 2013.

Na szczęście dla Egiptu, być może ze względu na w miarę jednolitą strukturę ludnościową, kraj uniknął scenariusza syryjskiego.

Źródło: http://macgregor.neon24.pl/post/134015,amerykanie-i-swiatowy-terroryzm

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.