Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 2, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

27 VI 1980 r. – międzynarodowy zamach i natowska przykrywka – cywilny samolot zestrzelony zamiast samolotu Kadafiego przez francuskiego Miraga, część II

przekład: Ussus

Próba pozamiatania – wykończenie Miga‑23

Gdy Ezedin Koal, pilot libijskiego Miga‑23, zobaczył jak w samolot uderzyła rakieta, odbił od niego w poszukiwaniu wrogiego samolotu. Zorientował się, że radar pokazuje wrogów z każdej strony. Trzy włoskie F‑104S Starfighter zbliżały się z jednej strony, z drugiej jeden lub dwa A‑7 Corsair z amerykańskiej marynarki. Dwa francuskie Mirage naciskały od północy – Libijczyk odczytał informacje z radaru o tym, że Francuzi namierzają go i chcą zestrzelić. Był sam, wpadł w poważne tarapaty. Mógł spróbować walczyć lub uciec na południe. Jego szanse na przeżycie były przerażająco nikłe. Nie było wątpliwości co do wrogich zamiarów nadlatujących przeciwników – Libijczyk myślał, że na jego oczach zestrzelili pułkownika Kadafiego, człowieka którego miał eskortować.

Na ciemnym włoskim niebie nastąpiła skomplikowana seria szybkich manewrów i kontrmanewrów. Przeciwnicy przemieścili się na wschód, nad włoski ląd. W końcu libijski pilot rozbił się w górach Sila w Castelsilano, w Kalabrii na południu Włoch.

Misja zakończyła się. Francuskie myśliwce Mirage zawróciły na północ, w kierunku Francji. Po ostatnim nalocie, piloci upewnili się, że nie ma świadków zabójstwa pułkownika Kadafiego.

Sprzątanie po zamachu

Po wszystkim Kadafi uciekł, uszedł cało z próby zamachu na swoje życie. Przeżył aż do „arabskiej wiosny” w 2011 r. Francuzi nigdy publicznie nie wypowiadali się na ten temat. Włosi także wybrali przemilczenie. Stany Zjednoczone siedziały cicho, pozostając pozaeuropejskim obserwatorem. Wśród ogłuszającej ciszy czynników rządowych, media całe zdarzenie nazwały ustycką masakrą (od nazwy pobliskiej wyspy na Morzu Tyrreńskim).

18 VII 1980 r., dwadzieścia jeden dni po katastrofie, odnaleziono szczątki libijskiego Miga‑23 w górach Sila. Ciało pilota nadal znajdowało się na miejscu; na hełmie widniało jego nazwisko. Oficjele byli niepocieszeni, gdy dwaj reporterzy opisali miejsce katastrofy. Nakazano aresztowanie ich i zatrzymanie dopóki nie zwrócą taśmy z nagranym filmem.

Pomijając te matactwa, prasa odkryła, że ciało libijskiego pilota było w niespodziewanym stanie rozkładu – zmarł trzy tygodnie wcześniej, co czasowo odpowiadało katastrofie lotu 870. Te dwa powiązania dolały oliwy do ognia. Ciało pilota zostało repatriowane do Libii.

Dziwne zbiegi okoliczności, zagadkowe zgony

Sprawa stała się jeszcze bardziej niejasna, gdy taśmy z zapisem radarowym dokumentujące wydarzenia tamtej nocy zostały pokasowane lub zniknęły. Mógł to być przypadek, ale już niepierwszy, jeden z wielu następnych. Upłynęło prawie dziewięć lat zanim pozbierano i zbadano szczątki DC‑9 oraz opracowano oficjalny raport z wypadku – zadziwiająco wiele jak na temat awiacji. W raporcie beznamiętnie stwierdzono: „Wszelkie dostępne dowody wskazują jednoznacznie na to, że incydent z DC‑9 został spowodowany przez rakietę, która eksplodowała w pobliżu dziobu samolotu. W obecnym czasie, dowody są niewystarczające by określić typ oraz pochodzenie tej rakiety.”

Aviation Week i Space Technology podtrzymały raport pisząc, że uszkodzenia samolotu pasażerskiego odpowiadają uszkodzeniom powodowanym przez wojskowe rakiety powietrze-powietrze. Wątpliwości co do militarnego zaangażowania w całą sprawę zostały całkowicie rozwiane. Ale czyjego wojska? Czy Libijczycy byli odpowiedzialni za powietrzny terroryzm? Ktoś inny? Wkrótce lewica podniosła hasło, że amerykańska marynarka przypadkowo zestrzeliła samolot.

Niespodziewana śmierć kluczowego świadka

Krew w żyłach zmroził kolejny „przypadek” (wielu ludzi pracujących w tamtą noc zmarło w dziwnych okolicznościach – kluczowi świadkowie). Dowódca bazy lotniczej, z której wystartował przechwytujący F‑104S, zmarł śmiercią tragiczną w wypadku samochodowym. Dwóch pracowników obsługi radarowej, którzy pracowali tamtej nocy wpatrując się w ekrany radarów, powiesiło się (dziwny osobisty wybór). Kolejny pracownik obsługi radarowej zmarł na atak serca – miał tylko trzydzieści siedem lat. Czterech kontrolerów lotu, którzy mieli bezpośredni kontakt z wiedzą o wydarzeniach tej tragicznej nocy zostało zamordowanych. Na koniec dwóch z trzech włoskich pilotów przechwytujących libijskiego Miga‑23 zginęło w wyniku powietrznej kolizji podczas pokazu w niemieckim Ramstein.

Kilku pracowników włoskich, którzy mogli posiadać wiedzę na temat katastrofy, nagle zmarło:

3 VIII 1980 r. – pułkownik Pierangelo Teoldi – nominowany na dowódcę bazy Grosseto, jednak nie zdążył objąć dowództwa – wypadek samochodowy;

9 V 1981 r. – Maurizio Gari, pracownik obsługi radarowej w Poggio Ballone – atak serca w wieku trzydziestu siedmiu lat;

31 III 1987 r. – Mario Alberto Dettori, pracownik obsługi radarowej w Poggio Ballone – samobójstwo przez powieszenie się;

28 VIII 1988 r. – Mario Naldini i Ivo Nautarelli – włoscy piloci, którzy przecięli linię lotu 870 27 VI 1980 r. nad Toskanią – rozbili się podczas pokazów lotniczych w Ramstein w 1988 r.;

1 II 1991 r. – Antonio Muzio, oficer wieży kontroli lotów Lamezia Terme – zamordowany;

2 II 1992 r. – Antonio Pagliara, pracownik kontroli radarowej w Otranto – wypadek samochodowy;

21 XII 1995 r. – Franco Parisi, pracownik kontroli radarowej w Otranto – samobójstwo przez powieszenie się.

Ostatnie słowo w sprawie lotu 870?

Ostatecznie werdykt wydał włoski sędzia Rosario Priore. Jednak nadal NATO, włoscy oficjele cywilni i wojskowi rzucali kamienie pod nogi. Podkreślił, że czterech włoskich generałów będzie oskarżonych o zdradę stanu za utrudnianie śledztwa. Po przedawnieniu zarzutów, oskarżenia będą wycofane.

W lipcu 2006 r. odzyskane fragmenty Itavii zostały pozbierane i przeniesione do Bolonii z bazy w pobliżu Rzymu, Pratica di Mare. Rok później kadłub umieszczono w miejscu publicznym w nowo otwartym Muzeum Pamięci o Ustyce w Bolonii. Stoi jako milczące świadectwo najprawdopodobniej próby zamachu, którego cel się nie powiódł – skutek był katastrofalny – a który spowodował śmierć osiemdziesięciu jeden cywili oraz pilota libijskiego Miga.

Następnie w 2008 r. były prezydent Włoch, Francesco Cossiga, wystąpił z potwierdzeniem, że lot 870 został zestrzelony przez francuskie myśliwce. Te oświadczenie było jak wybuch bomby, i nadal jest, szczegółowe informacje na temat katastrofy nadal pozostają tajne. Zaraz potem Francja wystąpiła z roszczeniami. Po niecałych dwóch latach Cossiga zmarł z powodu problemów z oddychaniem.

Ostatecznie w 2011 r. włoski sąd nakazał włoskiemu rządowi wypłacenie 127 mln $ odszkodowania dla rodzin ofiar. Prawdziwa historia tego co zaszło na ciemnym niebie nad Morzem Tyrreńskim wydostaje się na światło dzienne. Jedyną kwestią pozostaje pytanie kiedy rząd ostatecznie weźmie odpowiedzialność za to co się stało – zaprzeczy lub potwierdzi wydarzenia o których dowiadujemy się z libijskich archiwów.

32 lata wydają się być wystarczającym okresem na to by prawda ujrzała światło dzienne.

Uwagi końcowe

Opisane wydarzenia bazują na faktach, zbiorze oświadczeń ze źródeł oficjalnych oraz – w dużej mierze – raportach ostatnio odkrytych w Libii. Dokumenty z Libii wydają się być wiarygodne. Oczywiście część może być niedokładna. Jeśli tylko na jaw wyjdzie coś nowego – opublikujemy to . W Historic Wings mamy nadzieję, że ostatecznie wina francuskiego rządu za śmierć ofiar nie zostanie potwierdzona.

Jednak musimy być gotowi także na to, że nigdy nie dowiemy się całej prawdy.

W 1981 r. prezydent Francji, Valery Giscard d’Estaing knuł zamach z Egiptem. Jego administracja porozumiewała się z administracją Regana w celu zezwolenia.

19 VIII 1981 r. ujawniono, że USA planowały zabójstwo pułkownika Muammara Kadafiego. Szósta Flota Amerykańska zaczęła manewrować u libijskich wybrzeży – w Zatoce Syrty – wodach terytorialnych Libii.

Komentowanie zamknięte.