Opublikowano Luty 20, 2017 Przez NS W Świat

Rok 2017 jest rokiem w którym musimy Rosję rzeczywiście kopnąć w tyłek

Rok 2017 jest rokiem, w którym musimy Rosję rzeczywiście kopnąć w tyłek. Te słowa powiedział pewien amerykański polityk na konferencji poświęconej bezpieczeństwu w Monachium. W zasadzie nie da się tego skomentować inaczej, niż mówiąc – śmiało! Próbujcie!

a

Tylko jest jeden problem. Po tej próbie, bez względu na jej wynik, prawdopodobnie nie będzie miał już kto odbudowywać (po raz kolejny) Warszawy, jak i Berlina. Być może nawet wielkie miasta na Zachodzie i Wschodzie USA pokryją się szklaną taflą, z której będą wystawały kikuty, a jądrowa zima spowoduje, że tylko mniej więcej na równiku będzie się dało przeżyć. Oczywiście w warunkach mniej więcej jak kształtowała się ziemia, ale jeszcze była co do zasady pokryta popiołem. Więc naprawdę, śmiało proszę próbować. Przecież to takie proste, po wymianie strzałów na granicy, pójdzie na dno jakiś lotniskowiec, a potem rakiety przemierzą naszą atmosferę i już nie będzie niczego. Więc naprawdę można śmiało kopać. Może tylko szkoda, że nie będzie Internetu w obecnej postaci. Jeżeli przetrwa, to w bunkrach w postaci w jakiej go zaprojektowano. Więc śmiało proszę próbować!

Amerykańska scena polityczna ma to do siebie, że jest na niej wiele osób, które postrzegają świat, tylko poprzez filtry percepcyjne typowo amerykańskie i sprawdzające się tylko w ich realiach. Być może taką osobą, jest ten człowiek, który powiedział te słowa? Nie warto jest zapamiętywać jego nazwiska, chociażby z tego powodu, że osoba która otwarcie nawołuje do konfliktu, afirmując agresję po prostu powinna być traktowana jak osoba nawołująca do przestępstwa. Jednak nikogo to nie oburza, dla nikogo to nie ma znaczenia.

Ciekawe jaki jazgot i panika zapanowałyby, gdyby to polityk rosyjski powiedział, że rok 2017 jest rokiem, w którym musimy Amerykę rzeczywiście kopnąć w tyłek? Media głównego nurtu, standardowo napędzające się nienawiścią do Rosji, po prostu wyszły by z siebie i stanęły z boku, nagłówki prasy by krzyczały, że Rosja jest agresywna, a jej klasa polityczna prze do konfliktu. Oczywiście o wszystko winiono by pana Władimira Putina Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Do tego wszystkiego jeszcze zaraz sprowokowano by jakieś zdarzenie nad oceanem z rosyjskimi samolotami. Mielibyśmy dowód na agresję Kremla itd. Jeżeli jednak wysoki rangą amerykański polityk wyraża się w sposób najdelikatniej mówiąc niedyplomatyczny, to nie ma problemu, żadnej refleksji, żadnego sygnału i w ogóle nic się nie stało.

Chętni do kopania powinni jeszcze pamiętać, że mają do czynienia z sytuacją o wiele bardziej skomplikowaną, niż przedstawiają ją zachodnie media mainstreamowe. Nie chodzi nawet o to, że ewentualnie Rosja na kolejny akt agresji odpowie. Problemem są tutaj bowiem Chiny. Jeżeli Amerykanie chcą, żeby Rosja zachowała co najmniej neutralność, w sporze który właśnie budują, żeby potwierdzić swoją dominację, to trzeba być skończonym idiotą, żeby drażnić przy tym Rosję. Faktem jest to, że Rosja zawsze czerpała z Zachodu, czasami aż do przesady, na pewno historycznym błędem było zniemczenie elit, na pewno błędem było to w jaki sposób zlikwidowano ZSRR, a wielkim dramatem była próba wprowadzenia doktryn neoliberalizmu. Dzisiaj jednak już Rosja z Zachodu, niczego czerpać nie musi. Widać wyraźnie, że cywilizacja rosyjska – Rosyjskiego Świata jest bardziej natywna i trwała od dogorywającej postcywilizacji zachodniej. Wystarczy popatrzeć na rozkład społeczeństw, zwichrowanie ról społecznych, dewastację i przejaskrawienie systemu klas społecznych, do tego jeszcze inwazję innych-kulturowo przybyszów, a to wszystko podlane kolejnymi sosami kryzysów. Zachód jest w kryzysie i się zwija, kończy się, tak jak kończy się dzień. Nie można bowiem budować na zarządzaniu przez kryzys, hipokryzji i kłamstwie. Jak to jest możliwe, że Zachód nie nauczył się tego przez tyle lat, te wszystkie epoki i tragedie, które sam na siebie sprowadzał.

Być może więc w tym szaleństwie jest metoda? Komuś zależy na tym, żeby sprowokować Rosję? Przecież mamy kolejny rok sankcji, które są w praktyce formą wojny gospodarczej? Zarazem ciągle są dokonywane kolejne prowokacje – na Ukrainie lub w innych miejscach, gdzie tylko można bez większego ryzyka na miękko uderzyć w Rosję. W scenariuszu negatywnym to Rosja – odpowiadając na kolejną prowokację będzie agresorem. Zachód już kiedyś wykreował ZSRR na imperium zła, potrzebował do tego kilka filmów, piosenek i masę artykułów prasowych.

Co czeka nas jutro? Po tej próbie, bez względu na jej wynik, prawdopodobnie nie będzie miał już kto odbudowywać (po raz kolejny) Warszawy, jak i Berlina. Rosjanie nie będą płacić cyklicznie strasznej ceny, za bycie cywilizowanym i miłującym pokój Narodem. Dzisiaj mają możliwości, żeby bez większego wysiłku, przeciwstawić się każdej agresji. Trzeba być bardziej, niż idiotą, żeby myśleć, że siłą można Rosję do czegokolwiek zmusić. Trzeba być bardzo trudnym przypadkiem, prawdopodobnie nieznanym współczesnej psychiatrii, żeby dzisiaj chcieć zaatakować Rosję.

Za: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=45960

Data publikacji: 20.02.2017

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.