Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 12, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

12 CZERWCA – ŚWIĘTO WROGÓW ROSJI

Źródło: http://3rm.info/24945-12-iyunya-prazdnik-vragov-rossii.html

Data publikacji: 12.06.2012

Tłum. RX

12 czerwca w jakiś sposób jednoczy pozornych antagonistów czyli reżim putinowski i „liberałów”. I jedni i drudzy świętują tak zwany „Dzień Rosji”. A jaki Rosjanie powinni mieć stosunek do tej daty? Jak wiadomo 12 czerwca 1990 roku I Zjazd Deputowanych Ludowych RSFSR przyjął Deklarację o Suwerenności Państwowej. Dzień ten był faktycznie dniem narodzin skundlonego potworka czyli Federacji Rosyjskiej gdzie antyrosyjska władza powoli likwiduje wszystko co rosyjskie. Przy wszystkich wadach państwa sowieckiego Federacja Rosyjska okazała się znacznie bardziej antyrosyjska od ZSRR. Kto świętuje 12 czerwca?

Przy dowolnych przemianach, nawet najbardziej tragicznych, zawsze znajdą się tacy, którym będą one na rękę. Miało to już miejsce w najnowszej historii Rosji. Na początku wypłynęło wszelkie plugastwo, nikczemność i szumowina w rodzaju Sobczaków, popowych i innych „demokratów”. Zagrabić zdołali oni jeszcze niezbyt dużo ale pamięć o tym jak oni, może niezbyt długo, ale wszyscy znaleźli się u władzy, zmusza nas do wspominania ich z pokorą i lękiem z powodu tych strasznych dla naszego kraju czasów. 12 czerwca to w rzeczywistości ich święto. Następnie „demokratów” zastąpili mniej krzykliwi ale bardziej przebiegli „oligarchowie”. Ci już grabili na potężną skalę, na całego, całe przedsiębiorstwa i gałęzie przemysłu. Naturalnie i oni z rozrzewnieniem i wzruszeniem wspominają rok 1990 kiedy położono fundamenty systemu, który uczynił ich krezusami. Dlatego 12 czerwca jest ich świętem. Wreszcie w rezultacie podziałów i konfliktów w środowisku „oligarchów” zwyciężyła grupa, która postawiła na Putina i mianowała go prezydentem. Ten zaś zmodyfikował nieco system zarządzania krajem ale pozostawił nienaruszone niektóre „demokratyczne” fetysze, w ich liczbie i „święto” 12 czerwca. Chociaż tutaj to ma on rację.

Źródła jego reżimu, tak czy owak, biorą początek w pierwszych latach 90-tych. Uznając 12 czerwca za święto, Putin potwierdził ciągłość rozpoczętej wtedy polityki. Przypomnijmy teraz podstawowe „osiągnięcia”, pod które fundament położono 12 czerwca 1990 roku. Po pierwsze- nastąpił rozłam trójjedynego narodu ruskiego (kolejno, Rosjanie-Wielkorusy, Ukraińcy-Małorusy i Białorusini) na różne państwa. Po drugie- miliony Rosjan pozostały poza granicami kraju, w krajach, które stały się niepodległymi republikami narodowymi. Część z nich poniosła śmierć, część zmuszona była i jest wieść nędzną egzystencję. Po trzecie- rozpoczęło się skryte ludobójstwo Rosjan. Przy czym nie w jakimś Czurkiestanie (tam wszystko odbywało się jawnie!) ale na rdzennych ziemiach rosyjskich. W tym ludobójstwie widoczne są dwa podstawowe etapy. Etap pierwszy (za Jelcyna) charakteryzował się gwałtownym spadkiem liczby Rosjan, eksplodującym wzroście narkomanii, alkoholizmu, przestępczości kosztem spadku ilości narodzin. Kiedy rezultaty etapu pierwszego dały o sobie znać to rozpoczął się etap drugi charakteryzujący się masowym wypieraniem Rosjan przez cudzoziemców. I wreszcie główne „osiągnięcie”. Rosjanie ostatecznie utracili swoje państwo. Nawet w ZSRR Rosyjska Republika Radziecka, chociaż nieco z przesadą, była postrzegana jako republika Rosjan. Teraz Rosji już nie ma. Jest Federacja Rosyjska- państwo nie Ruskich (Rosjan po polsku- tłum.) ale beznarodowych w sensie etnicznym „rossijan”. Można oczywiście jeszcze długo mówić i o innych „osiągnięciach” w rodzaju wykończenia i zniszczenia gospodarki, obniżenia poziomu życia itd. Ale one wszystkie bledną w porównaniu z wyżej wymienionymi. Gospodarkę można odbudować. Głód można przeżyć. Niedostatki i braki można znieść. Ale podnieść się Rosjanom z kolan, odzyskać państwo, zjednoczyć się z Ukraińcami i Białorusinami, odzyskać dawną siłę, to są zadania więcej niż skomplikowane. A źródła wszystkich tych problemów leżą w wydarzeniach, których kulminacją był 12 czerwca 1990 roku. Tak więc 12 czerwca jest świętem wrogów Rosji. To święto łupieżców, rabusiów i zabójców. To święto okupantów. Nie ważne pod jaką ukrywających się maską, putinowców czy „liberałów”.

Dla Rosjan jest to data smutku i żałości. I składanie normalnemu Rosjaninowi życzeń z okazji tego święta jest taką samą obrazą jak życzenia z okazji śmierci kogoś bliskiego. To jest po prostu obelga i afront. To jest ICH „święto” a NASZ DZIEŃ BOLEŚCI I ŁEZ.

To jest Dzień Ucisku. Prawo do NASZEGO ŚWIĘTA musimy wywalczyć sobie sami.

Wstań za wiarę ruska ziemio

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=3H3XTyPzpps]

Białej Armii w hołdzie

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=2mb3a3r7ytc]

Komentowanie zamknięte.