Denis Avey: Człowiek który będzie Sprawiedliwym

Denis Avey: The Man Who Would Be Righteous

http://www.revblog.codoh.com/2010/03/denis-avey-the-man-who-would-be-righteous/

Carolyn Yeager – 16.03.2011 tłumaczenie Ola Gordon

W 1995 roku Ernst Lobethall złóżył zeznanie jako ocalały z „Holokaustu,” przed Ocalonymi z Fundacji Szoa do biblioteki wideo, jak zrobiły to tysiące innych. Powiedział w nim kilka słów na temat brytyjskiego żołnierza poznanego podczas internowania w obozie Auschwitz III (Monowitz), który wyświadczył mu przysługę.

Lobethall mówi, że żołnierz, którego nazywał Ginger [Rudy] „dał mi list, 10 paczek papierosów i tabliczkę czekolady od mojej siostry. Dziesięć paczek angielskich papierosów – to jak by się dostało Centrum Rockefellera.” Powiedział również „nie miałem grubych skarpet by założyć na buty, za dwie paczki Playersów, (pauza) i to, później, znowu ocaliło mi życie w marszach śmierci, które miały miejsce w 1945 roku. „Ten klip z filmu pokazała BBC News Online Magazine w dniu 29 listopada 2009 roku. [1] Artykuł mówi, że pan Lobethall zamienił dwie paczki Playersów w zamian za podzelowanie butów. Pozwoliło to uratować życie, kiedy tysiące ginęły lub zostali zamordowani podczas notorycznych marszów śmierci z obozów w zimie w 1945 roku.

W pewnym momencie świadectwo Lobethalla zauważył Instytut Muzeum Yad Vashem „Komisja mianująca Sprawiedliwych,” a raczej szumnie nazywany komitet, prowadzony od 2005 r. przez sędziego Sądu Najwyższego Jacoba Tuerkela, który bada kandydatów przed nadaniem im równie wspaniałego tytułu „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.”

Yad Vashem, oficjalna instytucja izraelska do badań nad holokaustem i propagandy, ustanowiła tę komisję w roku 1963 z zamiarem, zgodnie z ich witryną, aby „znaleźć pośród narodów sprawców, kolaborantów i obserwatorów, osoby, które wyłamały się z ogólnego trendu i pomogły prześladowanym Żydom.” (podkreślenia moje)

Ja to rozumiem tak, że dla Yad Vashem – najwyższego autorytetu holokaustu dla nie tylko izraelskich Żydów, ale wszystkich Żydów – każde państwo, które miało „sprawców” i „obserwatorów,” należy do „narodów.” W związku z powyższym, tylko Izrael, który nie istniał w tamtym czasie, jest czymś innym, lub stoi powyżej, „narodów” (wrócę do tego później).

Według strony internetowej, ta „Komisja mianująca Sprawiedliwych” składa się z wolontariuszy, większość z nich ocaleni z holokaustu, z których każdy jest „ekspertem w dziedzinie historii holokaustu w określonym regionie Europy. Otrzymują sprawy do oceny i przedstawiają swoje zalecenia Komisji w celu omówienia ich.” [2] Następnie ostateczna decyzja należy do przewodniczącego, zawsze sędziego Sądu Najwyższego. „Sprawiedliwi” są zdefiniowani jako nie-Żydzi, którzy ryzykowali swoje życie, by ratować Żyda(ów) w czasie holokaustu. Do tej pory Yad Vashem przyznał ten tytuł ponad 22.000 osobom. Pochodzą one głównie z aglomeracji europejskich, ale jest kilka spoza, np. z Chile, Japonii, Wietnamu i USA.

Obecnie jest sześć osób, które spełniły „sprawiedliwy” obowiązek w Auschwitz; Denis Avey będzie ponoć siódmy. Tak więc, warto przyjrzeć się zachowaniu p. Avey w obozie Auschwitz i temu jak on uratował życie Żyda, żeby dowiedzieć się, jakie są prawdziwe standardy przyznawania tej nagrody.

* * * * *

Denis Avey ujawnił się, ponieważ Ernst Lobethall, niemiecki Żyd pochodzący z Wrocławia, w swoim zeznaniu, o którym mowa powyżej, przypomniał sobie brytyjskiego żołnierza, który zaprzyjaźnił się z nim – nazywał go „Ginger” ze względu na jego rude włosy. Powiedział, że żołnierzowi temu udało się wysłać list do siostry Lobethalla w Anglii, prosząc o przesłanie mu papierosów i innych rzeczy, które on, Avey, będzie mógł doręczyć jej bratu Ernstowi. Powiedział, że wysłała 10 paczek papierosów Players, czekoladę i list, który p. Avey przemycił do Lobethalla.

W wywiadzie dla Ocalałych z Szoa, Lobethall stwierdził, że handel papierosami pozwolił mu podzelować buty, co uratowało mu życie w „marszu śmierci” później, kiedy opuszczano Auschwitz. Artykuł „Timesa” mówi, że Lobethall kupił buty oraz resztki jedzenia, które pomogły mu przetrwać „marsz śmierci.”

Wydaje się, że Yad Vashem szukał wśród brytyjskich jeńców, przy pomocy BBC (British Broadcasting Corporation) [3], i znalazł Denisa Avey. W tym miejscu szczegóły są niejasne. Czy BBC znalazła Avey? Czy Avey tylko spontanicznie rozpoczął „opowiadać swoją historię” właśnie wtedy? Nic nie mówi się o tym w żadnym z trzech angielskich artykułów. One tylko mówią, że Avey otworzył się i opowiedział niesamowitą historię po 65 latach milczenia, tylko w październiku ubiegłego roku, kiedy również „spotkał” siostrę Lobethalla, Susannę Timms, 86, po tym jak odszukali ją w Solihull, West Midlands. To spowodowało, że Yad Vashem miał kolejnego kandydata do swojej nagrody „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.”

Oto co mówi Yad Vashem: „Z oczywistych względów ten zaszczyt nie może opierać się tylko na słowie Aveya,” mówi Susan Weisberg, rzecznik Yad Vashem. „Każdy przypadek musi być poparty zeznaniami świadków i dokumentów archiwalnych z tego okresu.” (podkreślenie moje) Ten proces jest w toku, więc spójrzmy na artykuły o Denisie Aveyu i sprawdźmy, czy są naoczni świadkowie i dokumenty archiwalne.

* * * * *

Prestiżowy „Times” złożył hołd Denisowi Avey w 25.02.2010 r. w artykule [4] napisanym przez Jakuba Wallis Simonsa. Niektóre szczegóły są zmienione i trzeba się zastanowić czy to Simons pisarz, pracownik „Timesa”, czy sam Avey, którzy dokonali zmian do wersji BBC. Zaczyna się od opisu Aveya jako „potężnej postaci, nawet w wieku 91 lat. Ponad 6 stóp [180cm] wzrostu, z ciężkim krótkim tyłem i bokami (?), o przeszywającym spojrzeniu, łączy pan-ache (sic) Errola Flynna z godnością wieku.” [chodzi tu raczej o panache – rozmach, polot – przyp. tłum.]

Denis Avey mieszka w Derbyshire z żoną (od 27 lat), wygląda zrelaksowany, ale mówi, że od 65 lat przeżywa traumę. (The Mail Online)

Simons mówi również, że Avey ma szklane oko.

Pytam go o to. Mówi mi, że w 1944 r., ubliżył oficerowi SS, który bił Żyda w obozie. Otrzymał cios kolbą pistoletu i stracił oko.

Jest to nieprawdopodobne, ponieważ SS-mani mieli ścisły zakaz bicia więźniów, nie mówiąc już o brytyjskim jeńcu wojennym, który był pod nadzorem Wehrmachtu. Strażnik byłby surowo ukarany, a może nawet skazany na karę śmierci. Czy dokumenty Aveya mówią, że był wówczas w szpitalu i miał usunięte oko? Można być pewnym, że nie ma żadnych takich zapisów.

Avey wychował się na gospodarstwie w Essex, opisał swoje życie jako chaotyczne. „Miałem gęste rude włosy i odpowiadający im temperament.” W 1939 roku wstąpił jako ochotnik do armii – bo był zbyt niecierpliwy by czekać tydzień na RAF (podkreślenie moje). „Skończyłem w 7. Dywizji Pancernej, oryginalnych Desert Rats [Pustynne Szczury],” mówi. „Działaliśmy na tyłach wroga w Egipcie. W 1942 roku wpadliśmy w zasadzkę. Zostałem ranny i wzięty do niewoli przez Niemców.”

Denis Avey z siostrą Winfried w 1940 roku, przed odejściem na wojnę (The Mail Online)

Choć był odważny, Avey powiedział reporterowi „Mail,” Andy Dolanowi, powodem dla którego tak długo mu zabrało by mówić o jego doświadczeniach, było to, że „byłem straumatyzowany całym doświadczeniem z obozów Auschwitz, i zajęło mi 60 lat, aby móc opowiedzieć o horrorze jaki widziałem.”[5] Przekonamy się, że doświadczenie Aveya w regularnych „obozach Auschwitz” składało się z dwóch nocy podobno spędzonych w barakach Auschwitz.

Avey w Auschwitz

„Times” pisze dalej:

Avey był kłopotliwym więźniem. W lecie 1943 roku został wywieziony do Auschwitz, w Polsce, i internowany w małym obozie jenieckim na obrzeżach fabryki IG Farben. Główne żydowskie obozy były kilka kilometrów na zachód. „Straciłem moją wolność, ale nie straciłem duszy,” mówi. „I jeszcze byłem zdecydowany by oddać to co dostałem.”

Przez „główne obozy żydowskie” Simons rozumie Auschwitz (I) i Birkenau (Auschwitz II). „Główny żydowski obóz” przy fabryce koncernu IG Farben nosił nazwę Monowitz (Auschwitz III). Obóz dla brytyjskich jeńców wojennych był w pobliżu miejsca budowy fabryki Farben Buna i kilkaset metrów na zachód od obozu Monowitz. Pierwsi brytyjscy jeńcy wojenni, w liczbie 200, przybyli we wrześniu 1943 roku. Baraki obozu pracy w Monowitz zostały zbudowane w 1942 roku i wszyscy więźniowie, którzy pracowali w fabryce Farben zostali do nich przeniesieni. Żaden pracownik Farben nie został potem w Auschwitz czy Birkenau.

Auschwitz: Auschwitz I maleńki prostokąt pośrodku; Birkenau na lewo; Monowitz pomarańczowy trójkąt po prawej.

Avey mówi, że „natychmiast” poznał warunki w Monowitz:

“Pasiaki — tak nazywaliśmy żydowskich więźniów – byli w okropnym stanie. W przeciągu kilku miesięcy stawali się bezpańskimi zwierzętami i znikali. Fetor z krematoriów był odrażający, narzekali mieszkańcy Katowic. Każdy wiedział co tam się działo. Wszyscy wiedzieli.”

Obóz jeniecki był oddzielony od „żydowskiego obozu” i zarządzany przez Wehrmacht, a nie SS, więc skąd on wie, w jakim byli stanie? Lokalni Polacy mówią, że nie wiedzieli, co się dzieje. Część wypowiedzi o fetorze nie może być prawdą; nigdzie nie jest powiedziane, że w Monowitz były krematoria, i to jest co najmniej 10 km od Birkenau, gdzie były krematoria. Do miasta Katowice jest około 50 km, a jest ono bardzo uprzemysłowione i można by powietrze tam uznać za „zanieczyszczone.” Podobnie jest z fabryką kauczuku syntetycznego Buna – niektóre zapachy prawdopodobnie pochodziły stamtąd.

Co ciekawe, jako „kąpany w gorącej wodzie,” Avey był w stanie myśleć o tym co będzie po wojnie.
Wiedziałem, że te świnie w końcu zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Dowody będą miały zasadnicze znaczenie. Oczywiście, wkradanie się do żydowskiego obozu było absurdalnym pomysłem. To było jak włamanie się do piekła. Ale jestem takim facetem. Pełen brawury.

Simons pisze:

Zuchwały plan Aveya był możliwy dzięki Ernstowi Lobethallowi, niemieckiemu Żydowi z Wrocławia, który pracował z Aveyem w fabryce Farben. Choć bratanie się było zakazane pod groźbą śmierci, dwaj mężczyźni zostali przyjaciółmi. „Rozmawialiśmy kącikami ust,” Avey mówi: „trudno to robić w języku niemieckim.”

Plan Aveya możliwy dzięki Lobethallowi? Jakże to? W swoim zeznaniu Lobethall nic nie mówi o ‘Rudym” zamieniającym się miejscem z żydowskim więźniem, mówi tylko o papierosach. To Avey mówi wszystko. Czy jeńcy wojenni „pracowali razem” z żydowskimi więźniami? Czasami, bez wątpienia, ale rzadko o tym się słyszy. Jeśli „bratanie było zakazane pod groźbą śmierci,” to co zmusiło ich do podjęcia tej szansy? I kiedy Avey nauczył się mówić po niemiecku, skoro dorastał na farmie w Essex i wyraźnie nie lubił Niemców, których nazywał świniami?

Lobethall ujawnił Aveyowi, że miał siostrę w Anglii, więc Avey mówi:

„napisałem do mojej matki, która powiedziała Susanie, że Ernst żyje. Ona wysłała mi 200 papierosów za pośrednictwem Czerwonego Krzyża. Cudem, cztery miesiące później, otrzymałem je. Papierosy były warte królewskiego okupu. Ernst nagle stał się bogaty.”

Problem polega na tym, że jeśli Lobethall znał adres swojej siostry w Anglii, sam mógł do niej napisać. Mogła wysłać paczkę z papierosami i czekoladą bezpośrednio do brata, a Czerwony Krzyż by ją dostarczył. W tym przypadku Dennis Avey jest zbyteczny. To jest Błąd nr 1, że historia jest fałszywa. Artykuł BBC mówi nawet, że Avey skontaktował się z matką poprzez „zakodowany list.” Dlaczego? Nie było w nim nic, co było sprzeczne z zasadami, z wyjątkiem, że „bratał się” z współwięźniem z obozu pracy. Może ostrożne formułowanie zdań było tym co rozumiał przez słowo „kodowanie.”

„Skrupulatny plan” Aveya okazuje się być następujący:

(On) znalazł holenderskiego Żyda o podobnej budowie ciała i przekonał go do zamiany miejsc na dzień. Avey wiedział, że co tydzień maszerowali obok siebie w tym samym czasie. „Naziści byli sztywni, rozumiesz,” mówi. „Dla nich rozkazy to rozkazy, i mają być wykonane dokładnie. To właśnie pozwoliło mi znaleźć na nich sposób.”

Po raz kolejny, mimo sztywności nazistów, udaje mu się nakłonić Żyda by zaryzykował życiem, aby spędził jedną noc poza swoim barakiem. Artykuł BBC mówił:
Zorganizował zamianę na jedną noc z żydowskim więźniem, do którego miał zaufanie.

Kim był ten więzień? Artykuł BBC tego nie mówi. Artykuł w „Daily Mail” twierdzi, że więźniem tym był Lobethall:

Spotkali się będąc niewolniczymi robotnikami w pobliskiej fabryce sztucznego kauczuku. Na koniec jednej ze zmian, p. Avey przebrał się w ubranie p. Lobethalla, wziął jego kartę tożsamości i powrócił z innymi żydowskimi więźniami do Birkenau, znanym również jako Auschwitz II. [6]

Poza Lobethallem, który nie mówił nic w świadectwie filmowanym dla Ocalonych z Szoah, o zamianie miejsca z Denisem Aveyem, czy wejściu do brytyjskiego obozu jenieckiego, więźniowie nie mieli kart tożsamości. To dlatego były tatuaże, żeby śledzić ich los. Skąd Andy Dolan dostał taki pomysł?

‘Times’ dalej mówi:

Avey ogolił głowę i przyciemnił twarz. W określonym czasie, on i holenderski Żyd zakradli się do opuszczonej szopy. Zamienili się ubraniem i miejscami. Avey przygarbił się i zaczął kaszleć, by ukryć angielski akcent, na wszelki wypadek gdyby musiał mówić.

Spróbujmy sobie wyobrazić. Jeńcy i żydowscy więźniowie maszerują obok siebie w przeciwnych kierunkach. Zatrzymuje się czas; pozostali przechodzą w letarg, gdy ci dwaj mężczyzn opuszczają szeregi i udają się do pobliskiej szopy. Zamieniają się ubraniami i wracają na miejsca w zamienionych szeregach. Czas znowu płynie, podobnie jak marsze.

Poza tym, brytyjski jeniec wojenny ogolił głowę, podczas gdy Żyd z ogoloną głową udaje, że jest brytyjskim jeńcem wojennym. A sztywni, wykonujący rozkazy strażnicy SS, nie zauważają nic złego. To jest Błąd nr 2.

Wtedy Avey mówi Simonsowi:

„Dołączyłem do ‘pasiaków’ i wmaszerowałem do Monowitz, głównie żydowskiego obozu. Kiedy przechodziliśmy pod znakiem Arbeit Macht Frei, każdy wyprostował się i starał się wyglądać tak zdrowo, jak mógł. Stał tam oficer SS, który wybierał słabeuszy do gazu. Powyżej była szubienica, na której wisiał trup, jako odstraszacz. W marszu towarzyszyła nam orkiestra grająca Wagnera. To wywoływało dreszcze.”

Avey rzeczywiście rozgrzewa się do swojego tematu. Ale on nie odróżnia Monowitz od Auschwitz, gdzie jest znak Arbeit Macht Frei. W Auschwitz było bardzo niewielu Żydów, wszyscy byli w Birkenau i Monowitz. Błąd nr 3.

Artykuł BBC mówi:

Jego prawdziwym zamiarem było przedostanie się do Birkenau, gdzie ciągle pracowały komory gazowe i krematoria, wyrzucające gryzące opary. Dostał się tylko do Auschwitz III (Monowitz), gdzie dwa razy spędził noc.
Więc gdzie on był? Ponieważ sam nie wie, można stwierdzić, że nigdy nie był w tych miejscach. Zwłaszcza, gdy opisuje to tak:

Byli poganiani przez teren obozu, niosąc ciała tych, którzy tego dnia zmarli. „Widziałem Frauenhaus – niemiecki burdel z żydowskimi dziewczynami – i ambulatorium, które swoich chorych po dwóch tygodniach wysyłało do gazu. Zakodowałem wszystko w pamięci. Byliśmy ustawieni na Appellplatz do apelu, który trwał prawie dwie godziny. Potem dawano nam trochę zgniłego kapuśniaku i szliśmy spać w zawszonych pryczach, trzy osoby na łóżko.

Tu definitywnie opisuje Auschwitz I, 7 km od Monowitz, gdzie pracowali. Ale jest w błędzie we wszystkim, co mówi. Burdel nazywał się Die Puff, i nie pracowały w nim Żydówki, ale polskie kobiety spoza obozu. Żydom nie wolno było korzystać z burdelu w ogóle, w związku z ustawami norymberskimi o czystości rasowej. Ambulatoria nie opiekowały się chorymi przez dwa tygodnie, by tylko wysłać ich do komory gazowej. Administracja obozu nieustannie walczyła z wszami w barakach i na więźniach. To po to był Cyklon B.

Zastanawiam się, co wydarzyło się w brytyjskim obozie jenieckim, gdy „holenderski Żyd” przyniósł tam swoje zawszone ciało (jak mówi Avey) i spędził noc?! A co się stało kiedy Avey powrócił tam po nocy spędzonej w zawszonym łóżku? Oto opis nocy Aveya:

„W nocy było jeszcze gorzej niż za dnia. Kiedy się ściemniało, miejsce wypełniało się wyciem i wrzaskami. Wielu ludzi traciło rozum. To było piekło. Każdy ściskał swoją drewnianą miskę pod głową, aby uniemożliwić jej kradzież.”

Tylko emaliowane metalowe miski były używane we wszystkich obozach, więc Avey pokazuje, że tworzy, kiedy wymienia drewniane miski. On również nie mówi, w którym był baraku. Błąd nr 4.

Lobethall przekupił papierosami łóżkowych współtowarzyszy Aveya. „Oni podali mi wszystkie szczegóły,” mówi, „nazwiska SSmanów, komory gazowe, krematoria, wszystko. Później zasnęli. Ale ja przeleżałem całą noc nie zmrużając oka.”

Gdzie jest Lobethall? Jeśli Avey zamienił się miejscem z holenderskim Żydem, to czy możemy założyć, że spędził noc w barakach Lobethalla? Ponownie powtarzam, że w swoim zeznaniu Lobethall nie wspomniał nic o „zamianie” ze swoim przyjacielem. Jeśli „przekupił kumpli Aveya papierosami,” to brał udział w tej zamianie. Ale dlaczego cierpiący więźniowie żydowscy musieli być przekupieni, żeby rozmawiać o swoich cierpieniach? Chcieli uzyskać informacje dla reszty świata, jak ja to rozumiem. I co było dobrego w nazwiskach SS dla Aveya, czy kiedyś zgłosił jakieś przestępstwa dokonane przez strażników, których nazwiska otrzymał, by podjęto jakieś działania? Ponadto rzekoma komora gazowa nie działała w Auschwitz I od 1942 roku, a teraz był 1944 rok. Mimo wrzasków i wycia w tym „piekle,” jego łóżkowi współtowarzysze od razu usnęli. Rano, po apelu i śniadaniu, od nowa wymaszerowywali z obozu.

„Kiedy przechodziliśmy znowu obok szopy, zakradłem się do niej by spotkać holenderskiego Żyda,” mówi. „To było straszne. Choć miałem do niego zaufanie, nie mogłem być pewny, że się pokaże. A gdyby oficer SS spojrzał w złym kierunku, w niewłaściwym czasie, to byłby koniec.”

Niesamowite, jak SS współpracowali z jego planem.

Zamiana przebiegła bez zakłóceń, a Avey wrócił do obozu jenieckiego. „Holenderski Żyd zginął, ale jestem pewien, że to krótkie wytchnienie przedłużyło mu życie o kilka tygodni,” mówi. „Czy to było dobre, nie wiem.”

Wrócił do swego obozu z ogoloną głową? Jak wielu jego kolegów jeńców wiedziało, co chciał zrobić? A jak wygodne było to, że holenderski bezimienny Żyd zmarł, więc nie ma nikogo, nawet rodziny, aby poprzeć historię Aveya …, czy też nie. W tych fantazyjnych opowieściach o holokauście, główne postacie zawsze umierają wcześnie i zwykle są bezimienne. Błąd nr 5.

Tutaj będzie dobre miejsce, aby pokazać, jak wyglądali brytyjscy jeńcy wojenni w obozie w Monowitz. To jest zdjęcie drużyny piłki nożnej, wszyscy ubrani w jednakowe koszulki sportowe, wyglądają zdrowo, są dobrze traktowani, i zaprzyjaźnieni z łagodnie wyglądającymi strażnikami Wehrmachtu.

Drużyna piłki nożnej brytyjskich jeńców wojennych w Monowitz, prawdopodobnie w 1944 roku.


Brytyjscy jeńcy wojenni w obozie E715 POW koło Monowitz (zdjęcie dzięki Alanowi Hewitt, którego ojciec jest na zdjęciu)

Artykuł w ‘Times’ mówi:

W 1945 roku, kiedy zbliżały się wojska radzieckie, naziści porzucili obóz i zebrali 60,000 więźniów w kierunku Niemiec, co stanie się znane jako jeden z Marszów Śmierci. Avey, który wtedy chorował na gruźlicę, był wśród nich. Około 15,000 więźniów zmarło w drodze. „Droga była usłana trupami,” mówi. „Widziałem szansę na ucieczkę, i skorzystałem z niej.”

Błąd nr 6. Jeńcy nie maszerowali z 60.000 zwykłych więźniów. Obóz opuścili 21 stycznia, a zwykli więźniowie rozpoczęli marsz 18 stycznia. Jest to bardzo ważne, ponieważ pokazuje, że Avey nie mógł tam być, jeśli nie wiedział, co to był za marsz. Mówi rzeczy prosto z głowy, w zależności od tego, co czytał lub słyszał. On wie o „marszu śmierci” ​​60.000, ale nie wie tego, że jeńcy wyszli później w osobnym marszu.

Znalazł drogę do szeregów alianckich i został przewieziony do domu. Dwa dni przed Dniem Zwycięstwa, przybył na gospodarstwo rodziców w Essex pół-martwy z wycieńczenia i chorób. Nie spodziewali się zobaczyć go ponownie.

Według mnie, na pewno armia brytyjska czy amerykańska hospitalizowałyby go tam od razu, gdyby chorował na gruźlicę, a nie przewoziły go „chorego” i „pół-martwego” do domu rodziców, gdzie przybył 6 maja. Ta data przyjazdu do rodziców w Anglii może być udokumentowana, ale Avey nie mówi, ani jak długo trwał jego marsz, ani nic innego na ten temat. Znowu jest to typowa fałszywa historia. Chciałabym zobaczyć oficjalny rekord wojskowy p. Aveya!

Simons teraz ujawnia, że nawet on wie, że to nie robi żadnego sensu.

Jeśli historia Aveya wciąż brzmi mało prawdopodobne, to nie ma wątpliwości co do pomocy jakiej udzielił Lobethallowi. W ubiegłym roku BBC pokazała film dokumentalny, z którego Avey dowiedział się po raz pierwszy, że jego dawny przyjaciel przeżył wojnę i zmarł w Nowym Jorku w 2001 roku. Przed śmiercią Lobethall nagrał zeznanie wideo dla Fundacji Szoah Stevena Spielberga, w którym emocjonalnie opowiada, jak uratował mu życie pomysł Aveya (właściwie Rudy – nigdy nie mówi, że znał imię żołnierza) i papierosy Susany. Jest to jedyny moment, kiedy widzę jak stalowa fasada Aveya słabnie.

Innymi słowy, skoro nie wierzymy Aveyowi, to choć uwierzmy Lobethallowi!

„Byłem w szpitalu przez dwa lata po wojnie,” mówi Avey. „W 1947 roku udałem się do władz wojskowych, aby przekazać informacje o Auschwitz. Ich oczy się przeszkliły. Nie potraktowali mnie poważnie. Byłem w szoku, zwłaszcza po ryzyku, jakie podjąłem. Czułem się całkowicie rozczarowany i zszokowany. Tak więc od tamtej pory zamknąłem się i starałem się poskładać kawałki mojego życia.”

To może być przyczyna wyjaśniająca, dlaczego czekał 65 lat by o tym powiedzieć – do czasu kiedy Yad Vashem i BBC szukali rudego brytyjskiego jeńca wojennego.

Ponowne przystosowanie się do normalnego życia było trudne. Avey uzależnił się od adrenaliny, prowadził szybkie samochody wyścigowe, podróżował do Hiszpanii na walki byków. Prześladowały go koszmary senne. Nawet dziś pokazuje oznaki traumy. Zawsze nosi drogi złoty zegarek, bo „jeśli kiedykolwiek znajdę się w kropce znów będę miał coś do przehandlowania.”

Dwie noce spędzone w barakach Auschwitz (zakładając, że tak się stało) nie stworzyłyby takiego stresu pourazowego u twardego, gotowego na wszystko Pustynnego Szczura, jak sam siebie określa. To jest Błąd nr 7. Avey jest bez wątpienia człowiekiem, który zawsze miał mnóstwo problemów psychicznych. Jego ryzykancki charakter prowadzi go do skorzystania z tej możliwości sławy jako „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.” Ale co to mówi o Yad Vashem, kiedy wydają się być na granicy akceptacji niedorzecznej historii Aveya? Dlaczego tak bardzo Yad Vashem chce nadać ten tytuł tylu Gojom, jak to możliwe?

Jakie są korzyści dla Yad Vashem z programu „Sprawiedliwych”

Spójrzmy dalej na znaczenie tego zaszczytu przyznawanego Gojom przez Żydów. Yad Vashem mówi: Każdy przypadek musi być poparty zeznaniami świadków i dokumentami archiwalnymi z tego okresu.
Podpisane i potwierdzone notarialnie zeznania ocalonego i innych świadków próby ratowania. Świadectwa powinny obejmować wszystkie znane dane osobowe ratujących i uratowanych, szczegółowy opis próby ratowania (sposób nawiązania kontaktu z ratującym; sposób uratowania; miejsce i data uratowania; rodzaj porozumienia czy umowy dokonanej między ratującymi i ocalonymi; jak przejawiało się zagrożenie dla ratujących;. wszystkie inne szczegóły, które mogą rzucić światło na charakter uratowania) [7]

Gdzie są zeznania Aveya i Lobethalla? One pochodzą tylko od Aveya, Lobethalla i siostry Lobethalla, raczej zamkniętej grupy. Nie ma żadnej neutralnej strony. BBC mówi, że Avey miał krótkie spotkanie z Susaną Lobethall w 1945 roku, kiedy wrócił do domu z wojny, straumatyzowany tym co widział i doświadczył. Oboje myśleli, że Ernst nie żył. Ale gdzie są świadkowie tego spotkania? Susana straciła kontakt z Aveyem, a więc nigdy nie powiedziała mu dobrej nowiny, kiedy okazało się, że Ernst żyje.

Czy dlatego, że wszystko co zrobił Avey to przemycenie papierosów dla Lobethalla (jak mówi Lobethall), potrzebne do stworzenia jego lepszego wizerunku, jako narażającego życie? Yad Vashem i brytyjskie media dokładają wszelkich starań, by „horror” Auschwitz ciągle podtrzymywać żywo w świadomości społecznej. Denis Avey spełnia ten cel, mimo niewiarygodności jego historii. Jak widać z komentarzy czytelników tych trzech artykułów, akceptują to co on mówi bez pytania.

Jeśli chodzi o Yad Vashem, ma on jeszcze bardziej złowieszczy cel ich „Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata,” niż po prostu wciskanie opowieści grozy z holokaustu. Program ten stworzył dla Izraela moralną wysoko umieszczoną platformę dla Żydów, skąd patrzą w dół i nagradzają Gojów, którzy narażali swoje życie na niebezpieczeństwo, by ratować Żydów. Jest to subtelne, czy nie tak subtelne, oświadczenie, że dobrzy Goje bronią i chronią Żydów. Czy kiedykolwiek mówią, że obowiązkiem Żydów jest ochrona Gojów? Nigdy – o tym nigdy w ogóle nie mówią. Ponieważ w ich żydowskim wszechświecie, Goje mogą być tylko „sprawcami” lub cichymi „obserwatorami,” zaś Żydzi są wiecznymi ofiarami Gojów. To nigdy się nie zmienia, bez względu na to jak morderczo zachowują się Żydzi.

Elie Wiesel, to uosobienie wszystkiego, co jest nie tak z „przemysłem holokaustu,” przemawiając w 2005 r. na otwarciu nowego Muzeum Yad Vashem w Jerozolimie, oświadczył:
Holokaust nie był nieludzkim zachowaniem człowieka wobec człowieka. On był nieludzkim zachowaniem człowieka wobec Żydów [8].

To podsumowuje etnocentryczne postrzeganie światowego judaizmu, religijnego judaizmu, jak również syjonizmu – to wszystko odnosi się do nas i staramy się by to stało się ramami prawnymi tej planety. Uważajcie, Goje!

Jest pouczające, żeby spojrzeć na sytuację Kościoła katolickiego i drogę do świętości jednego z ich ukochanych papieży, Piusa XII. Żydostwo robi wszystko co w jego mocy, aby zatrzymać jego kanonizację, ponieważ w ich ocenie nie zrobił wystarczająco dużo, aby „pomóc Żydom” podczas holokaustu. Dlatego, w ich oczach on nie jest Sprawiedliwy. Niesłusznie zrzucają na niego odpowiedzialność za wyszukiwanie Żydów, a nie na siebie. To jest przesłanie, które jest przenoszone na resztę ze stałym bagażem żydowskiego oburzenia i ingerencji w sprawy Gojów. Podczas gdy niektórzy z nas to widzą, to większość tego nie widzi.

Ale co by się stało, gdyby to Goje usiłowali zrobić wszystko, co w ich mocy, aby powstrzymać nadanie tytułu „Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata” Denisowi Aveyowi, dlatego, że jest go niegodny? On na pewno kłamie o swoich wyczynach w obozach; co on tam robił dokładnie? Żydzi domagają się, by udostępnić im wszystkie dokumenty dotyczące Piusa XII z czasu wojny; my również powinniśmy zażądać udostępnienia nam co najmniej dokumentów wojskowych Denisa Aveya. Powinniśmy się tym interesować, tak jak oni interesują się procesem uznawania świętych Kościoła.

Kończąc, chciałabym przywołać niedawny artykuł [9] Stevena Walta (współautora ‘The Izrael Lobby and US Foreign Policy’ [Izraelskie lobby i amerykańska polityka zagraniczna]): „Kwestionowanie ortodoksji jest formą ‘asymetrycznego konfliktu’: wygrywasz ‘nie tracąc.’ Tak długo, jak pozostajesz częścią debaty, wygrywasz. Myślenie nie zmienia się z dnia na dzień i trudno jest się dowiedzieć, jak dobra jest kampania intelektualna w dowolnym momencie – niekiedy można myśleć, że jest się wielkim wygranym, a czasem talia kart wydaje się być ułożona przeciwko nam. Ale prawdziwe pytanie brzmi: Czy jeszcze bierzemy udział w tej grze?”