Oczami muzułmanina

Through the Eyes of a Muslim

http://www.jewishtribalreview.org/glenn7.htm

Mark Glenn tłumaczenie Ola Gordon

„Po plecach przeszły mi ciarki,” powiedział tego niedzielnego popołudnia, „to wszystko tam było, wszystko pokazane, ich zamiar przejęcia świata, było to najgorsze co kiedykolwiek czytałem.”

Mówił wtedy o dokumencie, który pokazał się wśród członków jego kościoła, ściągnięty z internetu, a zawierający zarys podbicia całej ludzkości przez system totalitarny kierowany przez ekstremistów muzułmańskich. Nie mam wątpliwości, że osobnik który przyniósł ten dokument do kościoła ściągnął go z Worldnetdaily, od Drudge’a, Limbaugh, Hannity czy z innego intelektualnego burdelu, który sprzedaje q******i program marksistowsko-syjonistyczny korzystny dla Izraela.

Kiedy starszy, konserwatywny chrześcijanin opisywał ten dokument, który wywołał ciarki na plecach, w jego umyśle nie było krzty wątpliwości, że jest prawdziwy i że zapowiadał wszystko co najgorsze dla chrześcijańskiego zachodu. Był wyraźnie przerażony tym co czytał, jak gdyby otrzymał dar prorokowania i widział w tej wizji koszmar, jaki go czeka i jego kolegów chrześcijan w niezbyt odległej przyszłości. W przyszłości, jak przewidział to, pewnego dnia muzułmanie przejmą kontrolę polityczną świata zachodniego, zdominują lub co najmniej zmanipulują jego media i system prawny, a następnie ograniczą lub zakażą naukę i praktykowanie wiary chrześcijańskiej.

Uspokajanie go nie miało sensu. Próba przekonania go, że religia islamu nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem w głównych zasadach, było karkołomnym przedsięwzięciem. Czytanie mu traktatów podpisanych przez Abu Bakra i przywódców chrześcijańskich w Jerozolimie i Damaszku, wielowiekowych traktatów, które obiecywały chrześcijanom, że będą mieli swobodę praktykowania swojej religii bez obaw, padało na głuche uszy. Pokazałem mu fragmenty Koranu, w którym Chrystus jest czczony jako Mesjasz, a Jego błogosławiona Matka jest uważana za świętszą niż nawet niektórzy chrześcijanie wierzą, co wywołało u niego tylko gniew. Nawet dla niego, katolika, pokazanie faktu, że na Ziemi Świętej można zobaczyć muzułmanów i chrześcijan obok siebie w procesjach ku czci świętych w niebie i Matki Chrystusa, nie znaczyło nic. Było to daremne, gdyż już zdecydował i nie chciał zawracać sobie głowy szczegółami. W jego świecie chrześcijaństwo osaczone było przez wroga, który okrążał go z minuty po minucie, zagrożone przez fanatyzm, którego zwycięstwa można by zapisywać każdego dnia, przez co stale postępowało niszczenie zachodniej cywilizacji.

Ten niedzielny gość nie jest w żaden sposób odosobniony. On i dziesiątki milionów o takich samych poglądach reprezentują raczej dość dużą grupę apokaliptycznie myślących chrześcijan, którzy lamentują z powodu utraty chrześcijańskiej cnoty w dzisiejszym świecie i, by być uczciwym, nie bez powodu. Oczywiście człowiek musiałby być lunatykiem by przejść przez życie doczesne nie zauważając, co dzieje się z upadkiem obiektywnej moralności, a szczególnie na chrześcijańskim zachodzie. To naprawdę jest sezon zła, te ostatnie 50 lub więcej lat, i mgła, która przygniotła uprzejmość głoszoną przez cieślę z Nazaretu podczas jego 3-letniej misji, dzisiaj przewala się przez cały świat, siejąc spustoszenie i nędzę na niespotykaną skalę. Nigdy wcześniej, (być może z wyjątkiem tych wczesnych dni, w których ta rewolucyjna nowa wiara starała się uwolnić od tyranii faryzejskiego judaizmu) nie można było powiedzieć, że chrześcijaństwo było bardziej niepożądane niż obecnie.

Osoby takie jak ten niedzielny gość chcą usłyszeć wszystko to co potwierdza ich najgorsze obawy, co jest zgodne z przyszłością jaką sobie wyobrażają, i co uzasadnia i potwierdza każde załamywanie rąk, co robią na co dzień obserwując ataki na ich wiarę. Ale z czego nie zdają sobie sprawy to fakt, że sprytne osoby, o wiele sprytniejsze niż przeciętny chrześcijanin mógłby podejrzewać, dobrze znają ich sytuację, i one sprawiły to, że skorzystały z tego najbardziej, zwłaszcza po tragicznym dniu 11 września.

Nigdy nie pozwalając na to by przepuścić okazję, ci spryciarze wykorzystali niepokój, który przysparzał cierpień konserwatywnym chrześcijanom przez ostatnie 30 lat lub dłużej, i wykorzystują ten lęk by zapewnić realizację swoich własnych celów. To z tego powodu syjonistyczne media (którym w ostatnich dziesięcioleciach codziennie udawało się profanować chrześcijański sentymentalizm) zadbały, aby wypełnić amerykańskie ekrany telewizyjne obrazami wywołującymi oburzenie chrześcijan z powodu ataku rzekomo popełnionego przez muzułmanów z motywów religijnych.

W związku z tym z Amerykanów zrobiono oglądaczy obrazów belek konstrukcyjnych na gruzach bliźniaczych wież, które zapadły się w taki sposób, by przypominały krzyż. Te same media, których szefowie nigdy nie ukrywali najmniejszego sposobu wyrażania lojalności wobec antychrześcijańskiego programu marksistowskiego syjonizmu, zadbały o to by pokazywać strażaków i policjantów czyniących znak krzyża przed udaniem się w niebezpieczne miejsce. I w końcu, w celu optymalizacji tego samego niepokoju i oburzenia, które od lat wywoływali poprzez ataki na uczucia chrześcijańskie, te same instytucje, które nigdy nie omijały okazji wyśmiewania się z wartości religijnych, wyraźnie popierały pokazywanie naklejek na zderzaki, t-shirtów, kapeluszy i wszystkiego co miało napis „Boże błogosław Amerykę”. W momencie słabości chciałoby się myśleć, że powaga wydarzeń jakie miały miejsce tego dnia w Nowym Jorku, wywołałaby głęboką zmianę w sercach i umysłach tych potępieńców, którzy podgryzali chrześcijaństwo i jego nauki wykorzystując swoje wpływy w mediach i systemie prawnym. Ale tym, którzy tak myślą, roztropność prawdopodobnie powinna pozwolić na rozważenie i przypomnienie światu tych słynnych słów dotyczących lamparta zmieniającego cętki (ang. przysłowie: leopard can’t change its spots – nie można zmienić swojego charakteru – przyp. tłum.)

Prawda jest taka, że chrześcijanie, którzy poważnie podchodzą do wiary i słusznie oburzają się na sposób, w jaki ich religia jest wyśmiewana i atakowana przez ostatnie 30 lat, obecnie mają dobry powód, by w górę i w dół biegały po nich dreszcze. Rzeczywiście, jest wróg, którzy zdecydował się na zniszczenie ich i ich wartości, i który czuje zjadliwą nienawiść do wiary chrześcijańskiej, jak również do wszystkich jej zwolenników. Naprawdę na świecie istnieje zorganizowana siatka, czasem szepcąca w ukryciu, czasem krzycząca głośno by wspierać jej program w celu doprowadzenia do dnia, w którym ostatnia szufla brudu zostanie rzucona na grób chrześcijańskiego sentymentalizmu.

Podobnie jak on zakłada, że osoby te mają religijne powody by to robić, i rzeczywiście wykazały, że nie ma nic czego by nie zrobili by zaspokoić swój fanatyzm. Jest to trwająca od wieków walka, dżihad w którym uczestniczą ci, którzy są totalnie opętani żądzą zastąpienia chrześcijaństwa jakiegoś rodzaju teokracją, i wprowadzeniem systemu totalitarnego, w którym nie ma tolerancji dla głosów buntu. A jak prorokował niedzielny gość, ten wróg wykorzysta każdą metodę jaką dysponuje, aby osiągnąć ten cel, łącznie z mediami, systemem prawnym, a czasami wręcz terrorem.

Problemem dla gościa niedzielnego i tych innych, którzy się z nim zgadzają jest to, że za bardzo ufają tym, którym nie powinno się ufać, i dlatego powinni się obawiać złych ludzi i złego programu. W wyniku tego, ze względu na propagandę trwającą od 11 IX, wydarzyło się to, że ci którzy stanowią realne zagrożenie dla chrześcijaństwa i cywilizacji, wykorzystali to wydarzenie jako środek przeniesienia uwagi od własnych czynów i programu, a świat skupia się na zagrożeniu, które blednie w porównaniu z zagrożeniem z ich strony. W ujęciu porównawczym, to jest jak głodny 100 kg wilk, który przekonał owce, że muszą bać się lisa, który w ogóle nie stanowi zagrożenia dla nich, z oczywistych powodów. I jak skandaliczne może to brzmieć w przepełnionym propagandą świecie po 11 IX, to rzeczywiście ma sens dla tych, którzy nadal mają oczy i widzą, a jeszcze bardziej, gdy całą sytuację z udziałem islamskiego ekstremizmu oglądają oczami muzułmanina.

Gdyby jakaś grupa osób była w stanie zrozumieć uczucia podsycające niepokój i oburzenie, które wiązano z mieszkającymi na Bliskim Wschodzie, to nikt nie powinien rozumieć tego lepiej niż tacy sami konserwatywni chrześcijanie dziś w Ameryce, jak niedzielny gość. W rzeczywistości wiele z tego co on widzi w świecie w odniesieniu do bezprawia i niemoralności która ogarnęła ludzkość jak powódź, w dużym stopniu odnosi się do przyczyny dlaczego islam widzi zachód w tak niekorzystnym świetle.

To muzułmanie gardzą relatywizmem moralnym (czy stanowczym antagonizmem do moralności obiektywnej), co podsyca ogień religijnego ekstremizmu. Im bardziej zradykalizowany staje się zachód w odniesieniu do swojej obojętności moralnej, tym bardziej zradykalizowany ale w przeciwnym kierunku staje się świat muzułmański, podobnie jak stała się obecnie duża część konserwatywnych chrześcijan. Dokument który krążył w Internecie, mający służyć do zastraszenia zachodnich chrześcijan, był bardziej stwierdzeniem faktu niż czymkolwiek innym, gdyż dokładniejsze czytanie go ujawniłoby to, że jego treść pokazała umierający zachód z powodu niskiego wskaźnika urodzin, i że w końcu (ze względu na prostą demografię niż cokolwiek inne) muzułmanie pod tym względem prześcigną świat zachodni. Dlatego dla konserwatywnych chrześcijan jak on powinno być oczywiste, że świat muzułmański, zamiast być wrogiem, stoi solidarnie z nimi dostrzegając to samo zło, które zniszczyło cywilizację zachodnią.

Ale jest nawet więcej prostych powodów, które tłumaczą obecny kryzys w odniesieniu do Bliskiego Wschodu, i nie potrzeba być absolwentem teologii by to zrozumieć. A biorąc pod uwagę ilość energii, której użyto by trzymać te przyczyny poza debatą, należy założyć, że te same przyczyny również robią bardzo dobry sens, i dlatego ci, którzy zarządzają przepływem informacji trzymają je ukryte przed opinią publiczną.

Mimo kampanii propagandowej, która starała się przedstawiać muzułmanów jako jednostki kierujące się czystym fanatyzmem, nic takiego nie ma miejsca. Zareagowali nie inaczej, niż zareagowałaby jakakolwiek inna grupa ludzi, gdyby ich okłamywano, zabierano ziemię i niszczono domy, pozbawiano jedynego źródła bogactwa, a ich niewinne kobiety i dzieci bombardowano, zastrzelono, głodzono i truto przez ostatnie 50 lat.

Islam nie ma nic wspólnego z trwającym wysiłkiem przez tych na Bliskim Wschodzie by realizować własne przetrwanie i sprawiedliwość, bo te same uczucia występują naturalnie i znajdują się w każdej rasie, religii i kulturze na świecie i na przestrzeni historii. Mówiąc prawdę, ilość uwagi poświęconej islamowi od 11 IX była niczym więcej niż programem odwracającym uwagę, który wykluł się w salach konferencyjnych w Tel Awiwie i Nowym Jorku w celu ustawienia dwóch religii, chrześcijaństwa i islamu, przeciwko sobie, z korzyścią dla judaizmu.

W wyniku tego interesy syjonistów, którzy poddają propagandzie amerykańskie chrześcijaństwo od 11 IX, (interesy łatwe do sprawdzenia i rozpoznania w całej reszcie świata) w promowaniu swoich interesów, kłamały (albo jawnie albo poprzez insynuacje) o tym co składa się na uczucia tych, którzy żyją na Bliskim Wschodzie. W ten sposób muzułmanie, których wizerunek stereotypowo zredukowano do bezmyślnych, fanatycznych indywiduów nie dbających o ludzkie życie, i nasyconych wrodzoną nienawiścią do chrześcijaństwa i jego wyznawców. stali się łatwym celem dla programu syjonistów po to, by ułatwić ich eksterminację. W związku z tym, spryciarze manipulujący informacjami jakie widzieli i słyszeli konserwatywni chrześcijanie, wiedzieli jak sterować zszokowanym chrześcijaństwem by przyjęło sposób myślenia, który mogłyby ułatwić wojnę obu religii w celu zlikwidowania ostatniej przeszkody w hegemonii syjonizmu na świecie.

Oczywista głupota argumentów, które wykorzystano do demonizacji tych na Bliskim Wschodzie objawia się tym, że nie doszło do wojny religijnej między muzułmanami i zachodem przez wieki, jak również tym, że dziś są dziesiątki milionów chrześcijan żyjących na Bliskim Wschodzie. Tak więc nieprzyjazne wobec chrześcijaństwa, wolności i zachodu były państwa muzułmańskie, które oczekując na wyzwolenie jakiego oczekiwali w latach obejmujących upadek Imperium Osmańskiego, przyszli do mocarstw zachodnich, szukając pomocy w reformowaniu swoich krajów wzdłuż linii modelu zachodniego.

To mocarstwa zachodnie, przede wszystkim „chrześcijańskie” kraje takie jak Anglia, Francja i Ameryka, które (zaledwie marionetki syjonistycznych wpływów) zdradziły ich i złamały złożone im obietnice. To „chrześcijańskie” kraje finansowały gangsterów zbrodniczych syjonistycznych rodzin i wstrzyknęły ich jak zarazę na ziemie, na których ci ludzie żyli przez 2000 lat. To „chrześcijańskie” kraje stały z boku i patrzyły kiedy wprowadzano program czystek etnicznych na Bliskim Wschodzie przez praktykujących rasistowski syjonizm, religię nienawiści, która faktycznie jest niczym więcej niż brzydką bliźniaczką aryjskiego faszyzmu. I obecnie to „chrześcijańskie” kraje płacą za wszystkie straszne mechanizmy zbrojeń mordujących niewinne kobiety i dzieci w godzinnych odstępach, zarówno w Iraku jak i w Palestynie.

A jednak, a jednak od tych, którzy cierpią z powodu niesprawiedliwości, oczekuje się, że nie powinni być rozgniewani czy czuć się dotkniętymi. Oczekuje się, by sobie leżeli i pozwolili by zniszczyła ich nieludzkość, jak gdyby nie byli ludźmi. Wszystkie instynkty, które wykorzystuje się by uzasadnić działania wojenne Ameryki (i wszystkich innych) w całej historii, instynkty zakorzenione w chęci przetrwania i przeżycia wyraźnie nie są przyznawane tym na Bliskim Wschodzie, którzy mają spokojnie przyjmować fakt zredukowania ich do ofiar obozu koncentracyjnego, do momentu kiedy nadejdzie czas ich zagłady.

Tylko szaleńcy spośród syjonistycznego kapłaństwa mogli wyczarować taki szatański program, a jedynie intelektualnie i duchowo pokonane chrześcijaństwo mogło się na to zgodzić.

Od wielu lat narody Bliskiego Wschodu odwoływały się do rozsądku Zachodu, i czyniąc to spokojnie wykazywały te elementy jako jedne ze źródeł doznawanych przez nich krzywd. I choć odniosły pewne sukcesy w krajach Europy w odniesieniu do pewnego zrozumienia, a tym samym zakończenia rozlewu krwi i niesprawiedliwości, to w Ameryce odniosły niewielki sukces, z łatwo dostrzegalnych powodów.

W Ameryce, która musi wybierać między słuchaniem prawicowych mędrców takich jak Limbaugh, który dostosowuje się do syjonistów i lewicowych mediów, które robią to samo, jest niewielka możliwość by przeciętny beztroski Amerykanin dowiedział się tego, co stanowi rzeczywistość w oczach muzułmanina. Poza tym, że jest niesprawiedliwie demonizowany, a jego uczucia religijne przedstawiane są całkowicie fałszywie, to także musi cierpieć z powodu faktu, że historia i uczucia syjonistycznego programu są przedstawiane fałszywie w równym stopniu. Mówiąc prawdę, ilość energii włożonej w okłamywanie amerykańskich chrześcijan na temat tego, co wyznaje islam i jego wyznawcy, jest równa (jeśli nie przekroczyła) ilości kłamstw o jedynym „sojuszniku” Ameryki na Bliskim Wschodzie, Izraelu. I jeśli kiedykolwiek wystąpiła pojedyncza sytuacja, która tworzyła główny element tej struktury islamskiego ekstremizmu, o której powiedziano chrześcijanom, że obecnie mają się bać, to można łatwo zrozumieć, biorąc pod uwagę ten niezrozumiały związek, jaki istnieje między Ameryką i pariasowym państwem Izrael.

Patrząc oczami muzułmanina, jak inaczej można rozważać takie stosunki i nie potrząsać głową z dezorientacją? Jedyny sojusznik Ameryki na Bliskim Wschodzie, Izrael, odpowiada za większą liczbę aktów terroru, sabotażu, i zabójstw amerykańskich obywateli niż kiedykolwiek wcześniej muzułmanie. Na skutek jego dwulicowości, postawił Amerykanów w jeszcze większym niebezpieczeństwie, jakie kiedy-kolwiek poznali lub poznają. Bombardował hotele, amerykańskie budynki rządowe, umyślnie pozwolił setkom amerykańskich marines by zamordowano ich w barakach w Libanie, zaatakował amerykański statek wywiadowczy, USS Liberty (w celu przerzucenia winy na Arabów, wciągając w ten sposób Amerykę w wojnę z nimi), skradł najwrażliwszą amerykańską technologię broni nuklearnej i później sprzedał ją jej wrogom (Rosja i Chiny), i wszystko wskazuje na to, że brał udział w atakach 11 IX.

Czy były to zeznania złożone przez izraelskich pilotów, którzy bombardowali i ostrzelali USS Liberty (zabijając 34 amerykańskich marynarzy i raniąc prawie 200), czy byli to izraelscy oficerowie wywiadu aresztowani 11 IX (kiedy filmowali moment zniszczenia i cieszyli się z dobrze wykonanego zadania), istnieje tak dużo dowodów nie pozostawiających żadnych wątpliwości kto jest prawdziwym wrogiem Ameryki, i jeszcze brakuje przekonania i kary więzienia wobec jednej osoby, Jonathona Pollarda, nic nie zrobiono Izraelowi w kwestii sprawiedliwości czy interesów bezpieczeństwa Ameryki. Natomiast z roku na rok jest on nagradzany coraz większą ilością pieniędzy, a jeszcze bardziej w zakresie immunitetu i zwolnienia z kontroli publicznej. Amerykanie, rzekomo naród chrześcijański, który za grosz nie wykazał takiej samej troski o to oczywiste niebezpieczeństwo wobec ich dobrego samopoczucia fizycznego, który próbuje wykazać rzekome zagrożenie ze strony islamskiego ekstremizmu.

Zatem w oczach muzułmanina, współczesny zachodni chrześcijanin to człowiek intelektualnie usłużny, politycznie i religijnie zadowolony, nie potrafiący samodzielnie myśleć i działać we własnym najlepszym interesie, jeśli nie jest zaprogramowany przez syjonistycznych właścicieli marionetek. Nawet dziś, kiedy nagłówki gazet wykrzykują oczywiste dowody na taki wizerunek, ze względu na fakt, że wojna w Iraku toczyła się pod całkowicie fałszywym pretekstem, to przeciętny konserwatywny chrześcijanin w Ameryce, który przyjął ten irracjonalny strach przed islamem, nie zauważył tego, ani nie wydaje się być tym w najmniejszym stopniu dotknięty.

On jednak jak w odruchu Pawłowa wywołanym przez syjonistycznych programistów umysłu, dostał udaru pod wpływem apokaliptycznego strachu z powodu przyniesionego do kościoła listu, w którym przedstawia się przejęcie świata przez grupę śniadych, z trzeciego świata osób ukrywających się w jaskiniach w Afganistanie. W międzyczasie religijni fanatycy, którzy winni są lojalności wobec jawnie antychrześcijańskiego Talmudu i jego fizycznej manifestacji w państwie Izrael, pod nosem będą spiskować by odebrać mu wolność słowa, wolność zgromadzeń i wolność religii, a jego troska nie obudzi się nawet na skutek tych ataków.

Ci którzy są nadal nie przekonani o tym, czym jest nieproporcjonalny strach, który przyjęli jako sprawę muzułmańskiego ekstremizmu, być może powinni rozważyć to w tych kategoriach porównawczych: w tym samym rządzie Busha, który rozpoczął na Bliskim Wschodzie wojnę o interesy Izraela, nie znalazł się jeden muzułmanin lub sympatyk islamu. Słynni „neokoni” są nie tylko Żydami, ale również otwartymi syjonistami, którzy w ukryciu działali jak piąta kolumna z Ameryki, co okazało się prawdą nie tylko 11 IX, lecz także we wszelkich innych działaniach wojennych, których dopuścił się Izrael przeciwko narodowi Stanów Zjednoczonych. To nie były służby wywiadowcze różnych krajów muzułmańskich, które kłamały na temat irackiej broni masowego rażenia, ale raczej ci z Izraela i jej namiastki w Ameryce. To nie był przywódca jakiegoś państwa muzułmańskiego, który chwalił się tym, że kontroluje Ameryką, lecz raczej izraelski premier Ariel Szaron. To nie były służby wywiadowcze muzułmańskiego państwa, które szantażowały prezydenta Clintona aferą z Moniką Lewinsky, lecz raczej izraelski Mossad.

AIPAC, organizacja która dosłownie decyduje kto jest wybrany na urzędy w różnych działach amerykańskiego rządu, to nie jest American ISLAMIC Political Action Committee (organizacja muzułmańska), lecz raczej American ISRAEL Political Action Committee (organizacja izraelska). ADL która zrobiła tyle szumu z powodu pokazu filmu przedstawiającego godność najbardziej wielbionego przez chrześcijan Człowieka, to nie jest ARAB Defence League, lecz Anti-Defamation League, żydowska organizacja związana z izraelskim wywiadem, której misją jest uciszanie krytyki Izraela, otwierając w ten sposób drzwi na syjonistyczną hegemonię świata. Jak nieproporcjonalny jest strach wykazywany przez amerykańskich chrześcijan, z powodu utracenia prawa do praktyk religijnych pod kontrolą muzułmańskiego totalitaryzmu, kiedy uważa się, że to ta sama żydowska organizacja wzywała rząd federalny do aresztowania producenta filmu „Pasja”, i postawienia go przed sądem pod zarzutem terroryzmu.

Zaniepokojeni konserwatywni chrześcijanie powinni pamiętać (albo zrozumieć), że to nie Koranu, religii muzułmańskiej, ani jej wyznawców, trzeba się bać. Ten przyjęty przez nich strach jest niczym więcej niż programem zarządzania uczuciami, bo ci którzy kontrolują przepływ informacji nałożyli strach na chrześcijan, z oczywistych powodów. To nie nauka Koranu przedstawia Chrystusa jako czarownika, którego karą jest gotowane się w odchodach, ani nie przedstawia jego Matki jako q***y, która zadawała się z rzymskimi cieślami.

To nie Koran ani religia muzułmańska uważa chrześcijan za zwierzęta i wzywa do ich zagłady, która pozwala na gwałt i molestowanie swoich dzieci. Takie są uczucia, które obejmują tylko mikroskopijną część niektórych anty-chrześcijańskich i anty-gojowskich uczuć talmudycznego judaizmu, którego zbrojni wyznawcy dosłownie decydują, kto zostanie prezydentem, gdzie i przeciwko komu Ameryka idzie na wojnę, i które informacje można w Ameryce oglądać, słyszeć i czytać.

W rzeczywistości, chrześcijanin który jest oburzony sposobem, w jaki przedstawiani są w mediach Jezus i jego zwolennicy, nigdy nie będzie świadkiem tego widowiska „przejęcia” świata przez muzułmanów, co mu się wmawia, oraz że powinien się bać. Chrześcijanin nigdy nie usłyszy imienia Jezusa używanego na próżno, ani wykorzystywanego w sposób szyderczy, jak to ma miejsce co godzinę w amerykańskich mediach, będących własnością osób sympatyzujących z Izraelem.

W przeciwieństwie do sposobu, w jaki imię Chrystusa jest profanowane przez żydowskie media w Ameryce, chrześcijanin, który ma szczęście prowadzić religijne dyskusje z muzułmanami, zawsze po usłyszeniu imienia Jezusa usłyszy błogosławieństwo „niech spoczywa w pokoju” lub w przypadku omawiania jednego z apostołów, błogosławieństwo „niech Bóg będzie z niego zadowolony”.

Nie ma interesów medialnych w tych samych społeczeństwach muzułmańskich, które zachód programuje by się obawiano, że wyprodukują takie filmy jak „Ostatnie kuszenie Chrystusa”, ani takich, które przedstawiają Matkę Chrystusa pracującą w klinice aborcyjnej. W Ameryce nie można znaleźć muzułmanów, którzy piętnują chrześcijan za przeciwstawianie się oszczerczym dziełom sztuki, ani oskarżających ich o bycie „nazistami palącymi książki” czy „przeciwnikami wolności słowa” itd. Wręcz przeciwnie, gdy wychodzą takie filmy, muzułmanów można znaleźć stojących obok chrześcijan w sprawiedliwym proteście wobec tych obrzydliwości.

I wreszcie, w celu pokazania rzeczy w perspektywie społeczno-religijnej, na której dzisiaj konserwatywni chrześcijanie wydają się tak skupiać, należy pamiętać, że zniszczenie jakiegokolwiek normatywnego poczucia przyzwoitości w odniesieniu do skromności, rozwiązłości i świętości małżeństwa , które realizuje się dzięki próbom kontroli mediów, szkolnictwa wyższego i prawa, nie dokonuje się przez islamskie interesy, ale raczej przez interesy kontrolowane przez lojalnych wobec syjonizmu.

To nie muzułmanie zdecydowali by dwie najbardziej popularne amerykańskie idolki muzyki postawić na scenie i by angażowały się w lesbijskie całowanie. To nie z powodu islamskiego spisku, w najlepszym czasie oglądalności telewizyjnej celebruje się sodomię, rozwiązłość i transpłciowy / transseksualny styl życia. To nie ze względu na muzułmański wpływ na media amerykańskie dzieci w wieku szkolnym przynoszą broń do szkoły i mordują masowo ludzi według wzoru zaprogramowania, który im pokazano, a który gloryfikuje przemoc i bandytyzm.

Nie można znaleźć żadnych nazwisk muzułmańskich, kiedy po programach przesuwają się na ekranie kredyty, choć jest nieproporcjonalna liczba osób lojalnych wobec interesów Izraela. I mimo najlepszych ich starań ukrywania tego niewygodnego kawałka niepodważalnej prawdy, niemniej jednak jest to słoń w pokoju, którego nie da się zignorować, a próba takiego zaprzeczania jest niczym więcej, niż występ w sztuce dla dzieci. W rzeczywistości, jak chwalił się premier Izraela Ariel Szaron swoim ministrom w październiku 2001 roku, to „naród żydowski” w sojuszu z syjonizmem „kontroluje Amerykę”, a nie muzułmanie.

Właściwe zrozumienie historii i socjologicznych wydarzeń wymaga uznania praw dotyczących przyczyny i skutku. Mając to na uwadze, należy rozumieć, że prawdziwymi winowajcami odpowiedzialnymi za islamski ekstremizm są syjoniści i ich chrześcijańscy lokaje, którzy dają czek in blanco interesom Izraela na zabójstwa, ludobójstwa, i zniszczenie wszystkich uczuć zakorzenionych w powszechnie uznawanych wartościach moralnych. Zanim na światowej scenie pokazał się syjonizm (wraz z jego rewolucyjnym programem rekonfiguracji zachodniej moralności, tak aby dostosować się do jej wzoru) nie było czegoś takiego jak islamski ekstremizm i przemoc, która wydaje się mu towarzyszyć.

Gdyby nie fakt, że osoby pracujące dla syjonistycznego programu poprzez ich wpływ niszczą zachód poprzez plagę aborcji, pornografii, sodomii i wszystkich innych odrażających zboczeń uznawanych za takie przez podstawowe normy moralne, muzułmanie nie będą „spiskować” upadku Zachodu. Zarówno w sensie politycznym jak i socjologicznym, zachodnie chrześcijaństwo, któremu wmawia się, że grozi mu zagłada ze strony islamskiego ekstremizmu, można za to obwiniać syjonistyczne interesy, które wprowadzają w ruch serię wydarzeń, które doprowadziły Zachód na skraj zagłady, jak również za ich własne samozadowolenie przez umożliwienie by tak się stało.

Jeśli jest jakiś powód do dreszczy przebiegających po tym co pozostaje dziś po kręgosłupie chrześcijaństwa, to powinno być to z właściwych powodów. Przyjmując to nieproporcjonalne poczucie strachu i złe przeczucie w stosunku do islamu i jego wyznawców, chrześcijaństwo dało się złapać w pułapkę, którą wykonali dlań spryciarze o wiele bardziej niebezpieczni niż kiedykolwiek mogli być muzułmanie.

Ci spryciarze walczą z dżihadem po to, by uwolnić świat od ideologii, co przysięgli 2.000 lat temu, aby ją zniszczyć, i z tego co widać, prawie się udało. Dzisiaj ci religijni ekstremiści poprzez przekupstwa i szantaż wspinają się na szczyt władzy nad światem, a próba zaprzeczania tego faktu jest tak bez sensu jak próba zaprzeczania istnienia mafii. Konserwatywni chrześcijanie, którzy rozpoznali czas Apokalipsy, w którym żyją, powinni uważać, by nie stać się wyznawcami Bestii, o której mówiono chrześcijanom, że pokaże się w ostatnich dniach.

W reakcji na informacje, których dostarcza syjonistyczny program w stosunku do islamu i jego wyznawców, konserwatywni chrześcijanie współpracują z programem, który został zaprojektowany na ich własną zgubę. W gadaniu o niebezpieczeństwie, jakie się wmawia ze strony islamskiego ekstremizmu wobec chrześcijaństwa, syjonistyczny program wysyła narody chrześcijańskie (przeciw którym skierowany jest prawdziwy cel), aby walczyły dla niego i w jego interesach.

Chrześcijanie powinni być na tyle mądrzy, aby wziąć pod uwagę fakt, że po rozwiązaniu „problemu muzułmańskiego” dla interesów Izraela, on obróci jego niewykorzystane i nieprzyznane środki na realizację misji, którą wprawił w ruch 2.000 lat temu w Jerozolimie. Rzeczywiście, obserwując jak chrześcijanie połknęli przynętę w odniesieniu do „islamskiego zagrożenia”, którą syjonistyczny program zainstalował w nich od 11 IX, można sobie wyobrazić wycia ze śmiechu, które odbywają się w siedzibach różnych grup związanych z Izraelem, w tym AIPAC, JINSA, ADL i JDL. Biorąc wszystko powyższe pod uwagę, to musi być to, co ich pra-pradziadek Lenin miał na myśli, gdy powiedział prawie 100 lat temu, że „użyteczni idioci wpadną w nasze ręce, jak dojrzałe owoce.”

Obecnie niech konserwatywni chrześcijanie nie zezwalają by po ich grzbietach przechodziło zimno w sposób, w jaki pragnie syjonistyczny program, ale zamiast tego niech użyją głowy i zastosują zdrową dawkę sceptycyzmu wobec dzisiejszych wydarzeń. Program antychrysta, który pokazał marksistowski syjonizm, poprzez swój wpływ na media, środowisko akademickie oraz prawo, a który codziennie od dziesięcioleci jest zaprzysiężonym wrogiem chrześcijańskiego sentymentalizmu. Nie pominął żadnej okazji by podgryzać filary chrześcijaństwa, i na przestrzeni zaledwie dwóch pokoleń prawie zniszczył kulturę, która rozwijała się przez 2.000 lat.

W związku z tym, to co pozostało z chrześcijaństwa powinno zakładać, że gdyby naprawdę istniało zagrożenie ze strony islamskiego ekstremizmu, to syjonistyczny program pomagałby mu w każdy możliwy sposób. Fakt, że zamiast tego syjonistyczny programu starał się wykrzywiać religię islamu i jego wyznawców oznacza, że nie tylko islam nie stanowi prawdziwego zagrożenia dla chrześcijaństwa, ale również to, że syjonistyczny program bardzo się obawia sytuacji, gdyby te dwie religie kiedykolwiek zjednoczyły się przeciwko niemu. To z tego powodu wyznawcy judejskiego ekstremizmu ustawiają dwa wyznania przeciwko sobie, wykorzystując jedno do brudnej roboty eksterminacji drugiego, a po tym czasie wszystko obróci się przeciwko zwycięzcy.

W związku z tym, niech zaniepokojeni chrześcijanie na całym świecie, zrobią tak jak ich uczono i niech staną się roztropni jak węże, bo w ten sposób unikną pułapek zastawionych na nich przez wrogów. Niech owce nie pozwolą się rozpraszać temu głodnemu, 100 kg wilkowi, który stara się je przekonać, że to lis stanowi prawdziwe zagrożenie dla nich, bo w rzeczywistości w ogóle nie stanowi zagrożenia dla nich, a w chwili kiedy zaczną obserwować lisa, napadnie na nich wróg, który jest o wiele bardziej niebezpieczny i bardziej od innych zdecydowany na ich zniszczenie.

I wreszcie, w celu wypełnienia swojego obowiązku w odniesieniu do miłości i sprawiedliwości, niech to co pozostało z chrześcijaństwa uzna fakt, że ma więcej wspólnego z osobami mieszkającymi w kraju urodzenia ich Mistrza niż chciano byśmy wierzyli, gdyż w wojnie o zachowanie tego, co pozostaje z lepszej natury ludzkości, zwolennicy islamu nie są przeciwnikiem, lecz sprzymierzeńcem. Wspólnym wrogiem obu religii i rzeczywiści wszystkich narodów jest antychrześcijański program marksistowsko-syjonistyczny, który stawia każdy naród i gorszą rasę na pozycji pod-ludzkości, ideologii która, jak każdy ogień piekielny, strawi świat jeśli nie zostanie zatrzymana.

W związku z tym, niech lunatyczne chrześcijaństwo obudzi się ze snu i skoncentruje się na przekazywaniu prawdy nie tylko dla siebie, ale również dla pozostałej części ludzkości, szlachetny wysiłek, którego pierwsze kroki mogą być wszczęte przez wzięcie pod uwagę świata takiego, jaki widziany jest oczami muzułmanina.