Najnowsze

Permanentna inwigilacja

Fragment książki Sławomira M. Kozaka pt: „Oko Cyklopa”. Admin

Od czasu, kiedy śmialiśmy się po raz pierwszy z perypetii bohaterów kultowej już komedii „Seksmisja”, minie niedługo ćwierć wieku. Przypomnę pokrótce fabułę. Dwóch bohaterów filmu poddaje się ochotniczo hibernacji mającej trwać trzy lata. Po przebudzeniu okazuje się, że w stanie anabiozy znajdowali się pól wieku dłużej. Z przerażeniem odkrywają, że znajdują się w podziemnym państwie kobiet, które rozmnażają się bez udziału mężczyzn, gdyż ci … wyginęli. Mało tego, kobiety starają się przystosować dwójkę bohaterów do życia w całkiem nowej rzeczywistości. Mężczyznom ten pomysł się nie podoba i podejmują próby wydostania się z opresji. Film, z wielu powodów aktualny do dziś, choć głównym odniesieniem dla reżysera, Juliusza Machulskiego, były oczywiście realia PRL-u. Dopiero dzisiaj jednak jeden z bohaterów filmu, Maksymilian Paradys, mógłby zawołać z autentycznym przekonaniem: „Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja!”.

Inwigilacja staje się bowiem rzeczywiście permanentna. I zatacza coraz większe, globalne kręgi. Plany skatalogowania wszystkich mieszkańców globu do niedawna były nawet śmieszne, ale dziś stają się już niepokojąco bliskie realizacji. Tak naprawdę, zamierzający nas zaobrączkować bandyci, zaczęli podnosić głowy dopiero po 11 września 2001 roku. Odwagi dodaje im amerykański Patriot Act i wszelkie inne podobne w wymowie wiernopoddańcze deklaracje globalistycznych sługusów:

Pascal Smet, naczelnik belgijskiej niezależnej Rady Rewizyjnej ds. Azylu, przedstawił na oenzetowskim spotkaniu okrągłego stołu plan pobrania od każdej osoby na świecie odcisków palców i zarejestrowania ich w uniwersalnym rejestrze identyfikacyjnym.

Smet stwierdził, że Unia Europejska już rozważała wprowadzenie ogólnoeuropejskiego systemu identyfikacji obywateli z wykorzystaniem linii papilarnych lub obrazu oka, dodając, że można nim objąć cały świat.

-Jeśli przyjrzymy się naszemu społeczeństwu, to musimy stwierdzić, że i tak jesteśmy już rejestrowani od momentu urodzin aż do śmierci. Nasze rządy wiedzą, kim i czym jesteśmy. Jedyny problem stanowi pewna liczba ludzi nigdy nie zarejestrowanych, który nie posiadają ustalonej identyfikacji. Kiedy ci ludzie przenoszą się z miejsca na miejsce przy pomocy fałszywych lub prawdziwych paszportów, nie jesteśmy w stanie ich zidentyfikować.”1

Wszystko rozwija się niestety po ich myśli. Dajemy się prowadzić na rzeź, jak bezbronne barany. Nieliczni próbują protestować, jednak miliardy ludzi nie mają szans przeciwko grupce łobuzów. Trzy lata później mogliśmy już przeczytać:

„Globalny „rejestr identyfikacyjny”, który ma według planów zawierać dane ponad miliarda ludzi, zaalarmował organizacje broniące praw człowieka.

Organizacje zajmujące się ochroną praw obywatelskich łączą siły, aby przeciwstawić się tej innowacji – wspólnej ponadgranicznej biometrii oraz RFID (Radiofrequency Identification Device – Radiowe Urządzenie Identyfikacyjne) – w które ma być wyposażonych ponad miliard paszportów na całym świecie.

Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka z Europy, Ameryki Północnej, Australii i Azji wystosowały list otwarty do Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (International Civil Aviation Organisation; w skrócie ICA O) protestując w nim przeciwko planom utworzenia międzynarodowego „rejestru identyfikacyjnego”, który wymusi włączenie do wszystkich paszportów do roku 2015 danych biometrycznych i kontrowersyjnych identyfikatorów umożliwiających śledzenie posiadaczy paszportów.

Wśród 39 organizacji, które podpisały się pod tym listem/petycją, znalazły się: Privacy International, Foundation for Information Policy Research, Electronic Frontier Foundation i American Civil Liberties Union.

Na posiedzeniu ICAO, które odbyło się na początku kwietnia w Kairze, omawiano proponowaną innowację. Jeśli ICAO przyjmie ją, wówczas tomograficzny obraz twarzy i umożliwiające śledzenie identyfikatory staną się obowiązkowe, jak również odciski palców, które będą jednak do uznania poszczególnych rządów.

Minister Spraw Wewnętrznych Wielkiej Brytanii, David Blunkett, już wyraził swoją aprobatę dla danych biometrycznych wszelkiego rodzaju, kiedy pod koniec ubiegłego roku oświadczył, że przeprowadzone zostaną próby z kartami identyfikacyjnymi (dowodami osobistymi), w których znajdą się dane identyfikacyjne w postaci obrazów tęczówek i linii papilarnych.

Stany Zjednoczone są również za biometrią, fotografowaniem i pobieraniem odcisków palców obcokrajowców przekraczających ich granice.

„Coraz bardziej niepokoi nas fakt, że inicjatywa w sprawie paszportów z danymi biometrycznymi jest zaledwie częścią znacznie szerszego programu monitorowania ruchu poszczególnych jednostek na całym świecie” – twierdzą stowarzyszenia ochrony praw obywatelskich, takie jak Privacy International i American Civil Liberties Union.

Dr Gus Hosein z Privacy International ostrzega, że miliony pasażerów linii lotniczych trafią do systemu komputerowego, do którego będą miały dostęp rządy wszystkich państw:

trzymać je tak długo, jak uzna to za stosowne, bez przestrzegania zasad prywatności i praw obywatelskich”- dodaje. – „Rządy mogą usprawiedliwiać się, że muszą dostosować się do międzynarodowych zasad i tworzyć narodowe bazy danych zawierające linie papilarne i zeskanowane obrazy twarzy. Wkrótce wiele krajów zacznie apelować o zachowanie praw człowieka i jednocześnie gromadzić potężne bazy danych, żądających naszych odcisków palców i skanów twarzy przy wjeździe do ich kraju”.(www, silicon, com, 2/04/ 2004).2

Minąi zaledwie rok i globaliści poszli jeszcze dalej:

„Komisja Europejska opracowała projekt dyrektywy w sprawie przechowywania danych. Według Komisji wszystkie dane dotyczące ruchu telefonicznego w sieci telefonów stałych i komórkowych, jak również lokalizacji rozmów, zarówno osób prywatnych, jak i przedstawicieli władz, powinny być przechowywane przez rok. Dane dotyczące wymiany informacji za pośrednictwem Internetu mają być przechowywane przez sześć miesięcy.

Komisja nic nie mówi o pełnym rejestrze IP (Internet Protocol – protokół komunikacyjny sieci Internet) każdego ISP (Internet Service Provider – Dostawca Usług Internetowych) umożliwiającym pełne śledzenie każdej nadchodzącej i wychodzącej wiadomości i ogranicza się jedynie do adresu IP, wewnętrznego adresu komputera MAC, nazwiska użytkownika, adresów poczty elektronicznej oraz rejestru każdej wysyłanej i otrzymywanej pocztą elektroniczną wiadomości.

Operatorzy telefonii komórkowej z pewnością nie będą zadowoleni z konieczności przechowywania danych dotyczących przesyłu SMS-ów przez rok ani z obowiązku przechowywania przez ten sam okres czasu szczegółowych danych dotyczących lokalizacji, w tym mapowania ID (identyfikatorów) komórek określającego położenie geograficzne dzwoniącego.(European Digital Rights International [EDRI], nr 3.15,27/07/2005; http://www.edri.org/edrigram/numbe- r3.15/commission).3

Małymi kroczkami, profesjonalnie i bez wielkiego rozgłosu. Minęły kolejne dwa lata i oto:

„1 maja członkowie brytyjskiego parlamentu zostali ostrzeżeni, że ukryte minikamery i mikrofony, które mogą podsłuchiwać rozmowy na ulicy, stanowią kolejny krok w marszu w kierunku społeczeństwa „Wielkiego Brata”.

Richard Thomas, komisarz do spraw informacji Wielkiej Brytanii oświadczył, że rozpoczęła się debata dotycząca tego, czy równolegle do 4,5 miliona kamer CCTV rozmieszczonych w Wielkiej Brytanii należy zainstalować urządzenia podsłuchowe. Zeznając przed Komitetem ds. Wewnętrznych Izby Gmin oświadczył, że jest przeciwny takiemu załatwieniu sprawy. Wyraził również zaniepokojenie możliwością ukrycia w słupach oświetleniowych malutkich kamer, które zastąpiłyby normalne, wyraźnie widoczne.

Thomas wyraził nawet przypuszczenie, że tak zwane „mówiące CCTV”, które mają być testowane na 20 obszarach w całym kraju, mogą być krokiem za daleko. System ten umożliwia operatorom wydawanie poleceń ludziom, których zachowanie uznają za niewłaściwe. Oświadczył również, że śledzenie obywateli w Wielkiej Brytanii, które jest bardziej rozbudowane niż w każdym innym demokratycznym kraju, przypuszczalnie zaszło już za daleko.

Członkowie parlamentu oświadczyli mu, że ich wyborcy chcą CCTV i uważają, iż dzięki temu czują się bezpieczniej.”4

Otóż członkowie parlamentu są arogantami i kłamcami, bo żaden z nich nie zniżył się do spytania swoich wyborców o odczucia w tej sprawie. Parlamentarzystów zresztą, czy to w Wielkiej Brytanii, tak zwanej Unii Europejskiej, czy w Polsce, w ogóle przecież nie obchodzą wyborcy. Wspomniałem o Polsce, więc czuję się zobowiązany temat rozwinąć:

Od 2011 r. w Polsce mają być wprowadzane tzw. biometryczne dowody osobiste. Jak powiedział w środę dziennikarzom podsekretarz stanu w MSWiA Witold Drożdż trwają prace nad tym, by w dowodach tych był zawarty także elektroniczny podpis właściciela.

Znacznie wcześniej -już od 2009 r. – zniesiony ma być obowiązek meldunku.

Wydawane obecnie plastikowe dowody osobiste mają 10-letni termin ważności. „Od roku 2011 sukcesywnie będą wymieniane już na tzw. dowody biometryczne czyli dokumenty z odciskiem palca” – mówił Drożdż.

Jak dodał dowody biometryczne będą zawierać także elektroniczne czipy, w których zapisane będą wszystkie informacje. Dzięki temu będziemy mogli korzystać z dowodów w e-administracji, załatwiając różne formalności z własnego komputera.

„Warstwa elektroniczna dowodów według planów, nad którymi MSWiA obecnie pracuje, zawierać będzie także podpis elektroniczny” – mówił Witold Drożdż.

Dodał, że ministerstwo gospodarki pracuje nad nowelizacją ustawy o podpisie elektronicznym, zaś w MSWiA trwają kalkulacje dotyczące kosztów nowego dowodu biometrycznego.

Do końca roku MSWiA zamierza przygotować pakiet przepisów znoszących obowiązek meldunkowy, co nie oznacza, że dane o miejscu zamieszkania nie będą zbierane.

Dotychczasowa procedura meldunkowa ma być zastąpiona obowiązkiem zgłaszania zmiany miejsca zamieszkania (osobiście lub korespondencyjnie) w urzędzie gminy. Dane posiadane przez urząd byłby dostępne dla wszystkich instytucji, które ich będą potrzebować. Jak poinformował Drożdż, by szybka i sprawna weryfikacja i aktualizacja danych oraz dostęp do nich były możliwe w MSWiA trwa modernizacja systemu PESEL.

Zdaniem ministerstwa, zniesienie obowiązku meldunkowego będzie dużym ułatwieniem dla obywateli i umożliwi stworzenie bardziej wiarygodnego niż obecnie zasobu informacji o miejscu przebywania obywateli.

Jak poinformował Drożdż wciąż ok. 400 tys. Polaków nie ma nowych dowodów osobistych, z czego połowa złożyła wnioski i czeka na wydanie dokumentu. „Szacujemy, że gros osób, które wniosków nie złożyły, to osoby przebywające za granicą. To że minął ustawowy termin ważności dowód papierowych nie oznacza, że po 1 kwietnia wniosków składać nie można” – zaznaczył.

Jak mówił Witołd Drożdż trwają pracę nad tym, by składanie wniosków o wymianę dowodu było możliwe przez internet., Jedynie sam odbiór dokumentu wiązałby się z koniecznością wizyty w kraju” – mówił Drożdż. Dodał, że rozważane jest także rozwiązanie, by takie wnioski mogły przyjmować polskie placówki dyplomatyczne, ale to wymagałoby nakładów na organizację pracy w konsulatach i ambasadach.

W Krakowie rozpoczęła się w środę trzydniowa konferencja zorganizowana przez MSWiA oraz Małopolski Urząd Wojewódzki, na której dyskutowane są projekty zmian. W obradach uczestniczą dyrektorzy i pracownicy wydziałów spraw obywatelskich urzędów wojewódzkich z całego kraju. (PAP)5.

W poprzednim rozdziale wspomniałem o tym, że wprowadzone dla wszystkich Polaków dowody wkrótce staną się bezużytecznym, plastikowym śmieciem. Nie tak dawno odbierając swój najnowszy dowód, obserwowałem dantejskie sceny w wydających je urzędach. Każdy musiał pojawić się w nich dwukrotnie, odstać swoje w długich kolejkach i oczywiście zapłacić z własnej kieszeni za tę udrękę. Tak, jakby to nam zależało na tym, żeby kilku cwaniaków zarobiło ogromny szmal za produkcję tego chłamu, który za chwilę zostanie wymieniony. Ale dzięki tej operacji, tym razem nasze dane zostaną zgromadzone w jednym miejscu, staną się kompletne, a my będziemy o kolejny krok bliżej Orwellowskiego państwa. O sposobie, w jaki już jesteśmy identyfikowani za pomocą systemu PESEL można przeczytać w książce Henryka Pająka „Konspirację czas zacząć?”, wydanej w sierpniu 2008 roku. Okazuje się, że zawarte tam cyfry wskazują nie tylko datę urodzenia, czy płeć, ale również … narodowość. Za obrączkowanie zapłacimy z naszej kieszeni, pozwolimy się na nowo sfotografować, pobrać odciski palców i wystoimy długie godziny w koszmarnych kolejkach. Wklejone czipy będą od tej pory służyć wszystkim nowym, wprowadzonym za ciężkie pieniądze czytnikom, wszelkimi zgromadzonymi o nas danymi. Idę o zakład, że długo wcześniej niż w urzędach administracji publicznej, znajdą się w posiadaniu pospolitych bandytów i oszustów. Uczy nas tego historia wprowadzania wszelkich idealnie zabezpieczonych dokumentów i pieniędzy. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Już dzisiaj o naszej aktywności finansowej można dowiedzieć się bez naszego udziału. Wiadomo gdzie, co i za ile kupiliśmy. Bez trudu można prześledzić wszystkie połączenia telefonów stacjonarnych i komórkowych. Kamery rejestrują nasz pobyt w centrach handlowych, bankach, klinikach, na lotniskach, dworcach kolejowych, przejściach podziemnych, na ulicy i w pracy. Nie trzeba wyciągać paszportu, by ktoś, kto się uprze sprawdził dokąd i kiedy wyjeżdżaliśmy. I na jak długo. Wydruki z systemów dostępu w zakładach pracy wykażą rzeczywisty czas poświęcony firmie, odliczając minuty spędzone w toalecie, na kawie czy w stołówce. Rejestratory będą skrzętnie notowały całą naszą aktywność biologiczną. Do tego dojdą badania lekarskie, które już teraz są w dużej mierze skomputeryzowane i skatalogowane. O dostęp do tych danych już walczą firmy ubezpieczeniowe, gotowe zapłacić za nie ciężkie pieniądze. Wielu pacjentów już dziś bada swe serce za pomocą łączy telefonicznych i komputerowych. W planach są mikroczipy podskórne, których zadaniem będzie uwalnianie o odpowiednich porach, wyznaczonych dawek potrzebnego nam lekarstwa. To zresztą kolejny etap, do jakiego dojdziemy po wspomnianej wymianie dowodów. Następnej nie będzie. Będą czipy. Podskórne. Fantastyka? Nie. Pierwsze próby już podjęto. Zaczęto od nie mogących się bronić zwierząt. Potem przyszedł czas na dzieci.

„ Uczniowe szkoły Hungerhill School w Edenthorpe w hrabstwie South Yorkshire poddani zostali eksperymentowi, który można uważać za przygotowanie do powszechnego wprowadzenia identyfikowania uczniów za pomocą nadajników RFID.

Jak twierdzą organizatorzy eksperymentu, jest to pierwsze tego rodzaju zastosownie urządzeń identyfikacyjnych działających na zasadzie sygnałów radiowych RFID (Radio Frequency Identification) w szkole brytyjskiej. Mikroskopijne nadajniki RFID zostały wszyte do mundurków szkol- tych i pozwalają na siedzenie każdego ruchu uczniów.

Trevor Darnborough, konstruktor nadajników a zarazem właściciel firmy Darnboro Ltd, produkującej nadajniki i lansującej technologię przekonuje, że szerokie ich zastosowanie pozwoli na zwiększenie bezpieczeństwa szkół i samych uczniów – i może być skuteczną metodą identyfikacji uczniów nie przetrzegających przepisów.

Władze szkolne miasta Doncaster wyrażają wielkie zainteresowanie systemem i mają nadzieję, że będzie on wkrótce zastosowany, a nadajniki wszyte do uniformu każdego ucznia. Firma Dornboro Ltd twierdzi, że jest gotowa do zastosowania technologii na szeroką skalę i spodziewa się wielkich zysków z rynku mundurków szkolnych, szacowanego na 300 milionów funtów rocznie. Firma twierdzi też, że władze szkolne Doncaster chciałyby zastosować technologię począwszy już od roku 2008, co pokrywa się z założeniami władz brytyjskich zmierzającymi do uruchomienia podobnego systemu z internetową bazą danych dostępną dla rodziców.

Wielkie zastrzeżenia do pomysłu znakowania i śledzenia uczniów wyrażają rodzice oraz organizacje walczące z ingerencją rządu w prywatność obywateli. David Clouter, ojciec jednego z uczniów i założyciel organizacji Leave them kids alone, sprzeciwiającej się tworzeniu bazy danych odcisków palców uczniów, mówi że: „Zamocowanie [czipu RFID] w szkolnych mundurkach, jest w gruncie rzeczy całkowitym śledzeniem dzieci. – Takie znakowanie robione jest wobec kryminalistów wypuszczonych z więzienia na przedterminowe zwolnienie a nie wobec uczniów]”. 6

Wszystko to dla ich dobra. Telewizja amerykańska pokazuje idiotyczną reklamę matki opowiadającej o szczęściu, jakiego doznała z chwilą, kiedy jej dziecko otrzymało podskórny czip. Bo już jej nie zginie. Amerykański wzorzec matki! Niestety, niektórym dzieciom czi- py są już wszczepiane. Bo przecież mundurek można zdjąć. Wkrótce otrzymamy je wszyscy, dla naszego wspólnego dobra. Wojsko amerykańskie już od kilku lat używa skomputeryzowanych uniformów, które używane na polu bitwy, odczytują dane medyczne żołnierzy i reagują w odpowiedni sposób w przypadku odniesienia rany lub utraty przytomności. To naprawdę nie jest science fiction! To nasza codzienność. Już wkrótce o każdym naszym kroku będzie wiedział wszystko każdy, kto zechce się tego dowiedzieć. Już wkrótce…

1-ONZ proponuje rejestrację wszystkich ludzi na świecie”, Nexus, nr 24.
2 „Do roku 2015 ma być wydanych miliard paszportów, które umożliwią śledzenie ich właścicieli, Nexus, nr 38.
3-Dyrektywy Unii Europejskiej w sprawie gromadzenia danych”, Nexus, nr 46.
4– –Mikrofony ‘Wielkiego Brata” mogą być sprzężone z CCTV, Nexus, nr 56.
5233 „Dowody biometryczne za 3 lata?, http://www.wiadomosci.o2.pl. 23/04/2008.
6 „Znakowanie dzieci czipami RFID w brytyjskich szkołach”, Patriotyczny Ruch Polski, nr 184.