Najnowsze

Gdy rządzą ofiary roz. II cz. VII

When Victims  Rule 2 7

Gdy rządzą ofiary to unikalny zbiór 2000 stron danych, zawierający około 10 tys. cytatów z około 4 tys. źródeł bibliograficznych (117 stron źródeł, głównie ze środków masowego przekazu, książek naukowych oraz etnicznych żydowskich źródeł medialnych) omawiających żydowską rzeczywistość.

Tłumaczenie Ola Gordon

http://www.jewishtribalreview.org/open.htm

Gdy rządzą ofiary roz. II cz. VII

Do innych niepokojących poglądów zawartych w żydowskiej literaturze religijnej i tradycji należą:

„Skoro odmawiamy miłosierdzia innym, jest to równe temu co robimy (czyny miłosierne) członkom własnego narodu.” [Szahak s. 96] ” Jeżeli wół Żyda ubodzie wołu Goja, Żyd nie jest zobowiązany do zapłaty odszkodowania, ale jeśli wół Goja … ubodzie wołu Żyda, Goj jest zobowiązany do zapłaty pełnej szkody.” [Miszna, Baba Kama 4:3]

Jeśli po kąpieli oczyszczania, Żydówka zobaczy psa, świnię, osła, konia, trędowatego, czy nie-Żyda („poganin”), to zanim „spotka przyjaciela”, musi wykąpać się od nowa. [Ganzfried s. 42] „Nie wolno przebywać samemu z poganinem należącym do jednego z siedmiu narodów [biblijne plemiona kananejskie, od których, jak jest tradycyjnie rozumiane, rzekomo pochodzą nie-Żydzi], gdyż oni mają skłonności do popełniania zabójstwa.” [Ganzfield s. 52] Podobnie jak „bydła nie powinno trzymać się w zagrodzie należącej do poganina, z powodu podejrzenia, że mogą z nim uprawiać sodomię.” [Lipman E., 1974, s. 235]

„W Talmudzie nie ma zgody na to, czy Żydzi mogą rabować Gojów,” pisze żydowski uczony Gordon Lafar, „a nawet liberalny autorytet rabin Menachem HaMerri zgadza się, że Żyd który znajdzie coś co zgubił Goj, nie ma obowiązku zwrócenia go Gojowi.” [Lafar s. 189-190] W związku z tym np. w 1980 roku rabin David Katz z Brooklynu napisał książkę o 613 mitzvot (tzn przykazaniach, l. poj. mitvah), że od dobrego ortodoksyjnego Żyda oczekuje się by je spełniał. (Katz mówi o nich jako „boskich dekretach”). [Katz D., 1980, strona wstępu bez tytułu]. Wśród nich jest Mitzvah 69: „Jest to korzystne przykazanie by zwrócić zgubioną rzecz Żydowi, jak mówi posuk (Vayikra 22), ‘Powinieneś zwrócić swojemu bratu.’ Interesujące są tu niektóre wyjaśnienia: Katz podkreśla żydowskie „prawo” religijne jak podane przez starego – i do tej pory wpływowego – talmudycznego eksperta Rambama [tzn Majmonidesa]:

„3. Można zatrzymać zgubiony przedmiot Goja, a ten kto go zwróci popełnia grzech, gdyż popiera nikczemnych ludzi tego świata. Ale jeśli zwróci go by uświęcić imię Boga, by mówiono że Żydzi są ludźmi uczciwymi, wolno mu zwrócić i zasługuje na pochwałę. Jeśli będzie miała miejsce profanacja imienia bożego, nie wolno zatrzymać zgubionego przedmiotu i należy go oddać…

4. W mieście w którym mieszkają razem Żydzi i Goje i połowę stanowią Żydzi i połowę Goje, jeśli ktoś znajdzie przedmiot powinien go zabrać i ogłosić o tym. Jeśli zgłosi się Żyd i poda znak, że przedmiot jest jego, ma obowiązek oddania go.

5. Jeśli większość mieszkańców miasta stanowią Goje i ktoś znajdzie przedmiot w miejscu gdzie mieszkają Żydzi, musi to ogłosić. Ale jeśli znajdzie go w miejscu gdzie mieszkają Goje, zgubiony przedmiot przechodzi na własność znalazcy, a nawet jeśli Żyd da znak, nie oddajemy go. Mówimy, że on zrezygnował z niego gdyż są tam w większości Goje, a oni wzięliby to dla siebie. Ale słuszny jest jego zwrot, nawet wtedy Żydowi, który dał znak.” [Katz D., 1980, s. 211-121]

Według tradycyjnego prawa, żydowski lekarz może złamać sabbath (tzn dzień odpoczynku) i wykonywać pracę by pomóc poważnie chorym żydowskim pacjentom. Ale w tekstach religijnych są sprzeczne opinie nt pomocy nie-Żydom, ale sprawa pozwolenia na udzielanie pomocy chorym Gojom w sabbath nie jest jasna. Apologetyczny rabin Immanuel Jacobovitz pisze:

„szczególne sankcje lekceważenia przepisów religijnych w obliczu zagrożenia dla życia pierwotnie działały jedynie w odniesieniu do żydowskiego życia, ta postawa jest jeszcze podtrzymywana, przynajmniej w teorii, przez Shulkan ‘Arukh …
Oczywiście problem [co zrobić ws pomocy nie-Żydom] nie był bardzo przykry, aż do XVII wieku, kiedy zaczęto poświęcać temu wiele responsa [opinie]. W zasadzie stosowano bardziej rygorystyczną opinię Talmudu i przepisów, ale w praktyce przyjęto, że żydowscy lekarze i położne – nawet najbardziej religijni wśród nich – często łamali szabat przez świadczenia nie-Żydom, choć może prawnie takiego działania nie da się obronić.” [Jacobovitz s. 63]

Izraelski komentator Uri Huppert dosadniej mówi o tradycyjnych przyczynach, dlaczego ortodoksyjni lekarze żydowscy mogą udzielać pomocy Gojom w dzień sabbath:

„Ratowanie życia Goja podlega także pragmatycznemu uzasadnieniu. Goj któremu zagraża niebezpieczeństwo utraty życia (on/ona) może zostać uratowany nawet w sabbath; nie na podstawie filozofii ‘kochania swego sąsiada’, lecz przez netivey shalom (zachowanie pokoju z sąsiadującymi Gojami), czy przez darkey eivah (unikanie okropności dokonywanych przez Gojów na Żydach). To nie jakiś ludzki wymiar motywuje przykazanie ratowania życia w tym przypadku, lecz wymiar korzystny dla etnocentrycznej społeczności, który odbierze amunicję przeciwnikom ortodoksyjnego judaizmu.” [Huppert U., 1988, s. 95]

Peter Nowik pisze o napięciach „psychicznych i retorycznych”, jak je nazywa, które tradycyjne prawo żydowskie podarowało żydowskim żołnierzom amerykańskim podczas II wojny światowej:

„Od żydowskich żołnierzy amerykańskich oczekiwano – zawsze z zasady a czasami w praktyce – by wyczołgiwali się spod ognia wroga i znosili rannych irlandzkich lub włoskich Amerykanów, podobnie czego oczekiwano od włoskich Amerykanów wobec nich. Członkowie [żydowskiego] imigranckiego pokolenia na pewno sprawdzili się dużo lepiej w uczuciach wobec międzynarodowej ludności żydowskiej. Jednocześnie, a nie bez związku z tym, byli bliźsi tradycji, która z zasady zrobiła niedopuszczalne by naruszać prawa przestrzegania szabatu, aby ratować życie Goja, nie mówiąc o
ryzykowaniu własnym życiem.” [Nowik P., 1999, s. 34]

W średniowieczu zwyczajem było spluwanie (zwykle 3 razy) na chrześcijański krzyż (pewien europejski król wyrył na krzyżu hebrajski wyraz „Bóg” by złagodzić obrazę). Pobożni Żydzi mają również tradycyjny nakaz przeklinania przechodząc obok nie-żydowskiego cmentarza czy budynku zamieszkałego przez Gojów. [Szahak s. 93] Do dnia dzisiejszego w niektórych tradycyjnie religijnych społecznościach, dobry Żyd rytualnie przeklina kiedy przechodzi obok grupy nie-Żydów, a wymawia błogosławieństwo w przypadku żydowskiej grupy. [Szahak s. 93] „Według Talmudu,” potwierdza Reuven Kitelman, ” widząc grupę Żydów należy wymówić błogosławieństwo.” [Kitelman s. 147]

W 1996 roku Yossi Klein Halevi napisał, że kiedy spędzał młodość w ortodoksyjnej społeczności żydowskiej w Brooklynie, „niektóre dzieci z Borough Park mówiły, że to mitzvah, przykazanie religijne, nakazywało spluwanie, kiedy przechodziło się obok kościoła. Według innej opinii zakazane było przechodzenie obok kościoła na odległość plucia.” [Halevi s. 17] „Ortodoksyjny Żyd uczy się od najmłodszych lat, jest to częścią studiów religijnych,” pisze Izrael Szahak, „że Goje porównywani są do psów, że grzechem jest udzielanie im pochwały.” [Szahak s. 96] Instytucjonalnie, mówi Szahak, „Book of Education (Księga Edukacji), napisana w XIV wieku, obecnie jest popularna wśród izraelskich uczniów, jej publikacja opłacana jest przez rząd. W niej są następujące teksty: „Naród żydowski jest najlepszy z gatunku ludzkiego… i zasługuje na to by mieć niewolników do usług. Nakazuje się nam byśmy ich zdobywali na swoje usługi.” [Szahak s. 95]

Obecnie okazjonalne publikowanie takich anty-gojowskich fragmentów z ortodoksyjnej literatury żydowskiej dla dyskursu publicznego, wywołuje burze żydowskiego gniewu i sprzeciwu; apologeci stanowczo twierdzą, że takie teksty są przestarzałe, błędnie rozumiane, wieloznaczne, lub przedstawiają opinie rabinicznej mniejszości pośród tych, którzy mieli przeciwne poglądy.

Żydzi znający te fragmenty (zwłaszcza – ale nie tylko ortodoksi) zdają sobie sprawę z tego, że takie teksty gwarantowałyby paliwo dla wrogości wobec Żydów; dlatego apologetyczni uczeni żydowscy jak zwykle występują z szeregu kiedy tylko któryś z tych tekstów podany jest do wiadomości opinii publicznej nie-Żydów, by za wszelką cenę kontrolować poczynione szkody. Faktem jest, że taki materiał był, i jest często bardzo dużą częścią żydowskiej ortodoksji i odkrywczy dla tradycyjnego żydowskiego myślenia o „innych”. Taki materiał nie jest tym co apologetyczna społeczność żydowska chce by było znane i rozpowszechniane na ich temat poza środowiskami żydowskimi. To nie odpowiada też uniwersalistycznym mitom o nich samych nowoczesnemu świeckiemu żydostwu, że liberalny uniwersalizm pochodzi z żydowskiej religii. „Żydzi byliby zażenowani gdyby nasza własna literatura triumfalistyczna była bardziej znana,” powiedziała Leah Orlowick, konserwatywna rabinka, podczas wywiadu z żydowskim dziennikarzem na temat chrześcijaństwa, „mogę pokazać ci teksty, w których Żydzi deklarują, że są na wyższym szczeblu duchowym niż wszyscy nie-Żydzi. A jeśli chcesz się taplać pośród apologetów, mamroczących pod nosem, to mogę zaprowadzić cię do Żydów, którzy do tej pory wierzą w naturalną wyższość, więc nie bądźmy hipokrytami.” [Halberstam s. 221] Jednym z najlepszych sposobów na udawanie dla żydowskich apologetów jest obracanie stołu skarg z oburzeniem argumentując, że publiczne badanie takich rasistowskich doktryn żydowskich jest w rzeczywistości nieuzasadnionym wyrażaniem antysemityzmu badaczy.

Po-holokaustyczne (1958) komentarze Morrisa Adlera, sponsorowane przez Fundację Hillel B’nai B’rith, są typowe:

„Wybitna grupa chrześcijańskich uczonych badała Talmud i odrzuciła podłe o nim zarzuty. Potraktowała je jako ważny etap historycznego judaizmu i zinterpretowała jego prawdziwy charakter. Nie są już powtarzane najbardziej oryginalne absurdy, z wyjątkiem być może jakiegoś fanatyka, którego ekstremizm dyskredytuje go w oczach rozsądnych ludzi.” [Adler M., 1958, 1963, 1974, s. 12]

Jednym ze sposobów w jaki działa żydowska obłuda jest następujący:

„Talmud jest pełen komentarzy przeciwko bałwochwalstwu i bałwochwalcom; ale przeważająca opinia rabinów jest taka, że przez bałwochwalców rozumie się tylko tych w Palestynie.” [Univ. Jew. Enc. t. 3, s. 4]

„Bałwochwalcy” to wyraz tradycyjnie znany ortodoksyjnym Żydom, oznaczający ogólnie i wszędzie nie-Żydów. „Określenie bałwochwalstwo,” pisze E E Urbach, „stworzyli nasi mędrcy i zawierało w sobie wszystko mające związek z bogiem innym niż Bóg Izraela… w praktyce prawa odnoszące się do bałwochwalstwa pokrywają wszystkie relacje między Żydami i nie-Żydami.” [Halberstam s. 157]

„Założenie, że wszyscy Goje są z definicji bałwochwalcami,” mówi David Novak, „doprowadziło do wielu ważnych zasad halachicznych. I choć pojęcie Noachide, czyli nie-bałwochwalczy Goj zmieniło to założenie, pozostało wiele opartych na nim norm, w większości przypadków choć w zmodyfikowanej formie.” [Novak, Image, s. 115]

„Jeśli chodzi o chrześcijan, że są bałwochwalcami,” mówi Ronald Modras, „stanowisko żydowskiego prawa w tej sprawie było niejasne. Średniowieczni Żydzi ogólnie uważali chrześcijaństwo za religię bałwochwalczą. Ale prawo zakazujące relacji z bałwochwalcami nie było stosowane wobec chrześcijan jednakowo… [Żydzi] często uważali się za cywilizowanych ludzi żyjących wśród barbarzyńców.” [Modras s. 193]

Jakub Minkin pisze, że „Majmonides zaklasyfikował chrześcijanina do kategorii czcicieli bożków.” [Minkin s. 318] A „Izraelita wielbiący bożka,” mówi Majmonides, „uważany jest za bałwochwalcę pod każdym względem… za co karą jest śmierć przez ukamienowanie.” [Minkin s. 318] Majmonides miał również to do powiedzenia o „bałwochwalcach”: „Zakazuje się okazywania im miłosierdzia, gdyż było powiedziane – ‘ani nie okazujcie im miłosierdzia’ (Ks. Pwt. Pr. 7:2)… Nauczcie się [również], że zakazuje się leczyć bałwochwalców nawet za opłatą. Ale jeśli ktoś obawia się ich lub myśli, że odmowa może wywołać złą wolę, można leczyć za opłatą ale nie bezinteresownie.” [Harkabi s. 157] „Majmonides wyjmuje muzułmanów z kategorii bałwochwalców,” mówi były oficjel izraelskiej armii Jehoszafat Harkabi, „ale chrześcijanie przeciwnie, byli do niej zaliczeni… [Harkabi s. 157]… Klasyfikacja chrześcijan jako bałwochwalców oczywiście bardzo się rozprzestrzeniła i została przyjęta w literaturze religijnej [obecnie]. To nie jest sprawa wyłącznie teoretyczna, gdyż wynikają z niej praktyczne wnioski.” [Harkabi s. 159]

Wraz ze wzrostem „powrotu do korzeni” żydowskiej ortodoksji nacjonalistycznej w Izraelu (i w dużym stopniu w USA), oraz nieodwracalnie skażeni wpływem współczesnej zachodniej moralności, niektórzy Żydzi poruszają poważne moralne wątpliwości, co do pochodzącej z dawnych lat interpretacji żydowskiej literatury religijnej przywracając jej wiarygodność. Np. izraelski rabin Cwi Marks lamentuje z powodu niebezpieczeństwa wypływającego z tradycyjnego rozumienia niektórych tekstów talmudycznych, a nawet zawartych w Torze. Są w nich porównania Arabów z psami, wymysły że Żydzi są istotami ludzkimi a nie są nimi „bałwochwalcy” [Talmud B T Yebamot 61a, BT Baba Metzia 114b, Marks s. 44] W innym miejscu rabin Marks ubolewa nad „haniebnymi naukami” i „nieludzkim przedstawianiem” nie-Żydów talmudycznego rabina Szimona bar Johana, pochodzącymi z wersetu Tory mówiącego: „A wy [tylko wy Żydzi] moje owce, owce z moich pastwisk, jesteście ludźmi.” [Ezek 34:21]

„Różnica między duszą żydowską i duszami nie-Żydów,” powiedział wpływowy rabin Icchak Hacohen Kook (duchowy przywódca obecnego mesjańskiego ruchu Gusz Emunim) na początku XX wieku, „każda z nich jest na innym poziomie – jest większa i głębsza niż różnica między duszą ludzką i duszą bydlęcą.” [Brownfeld A., marzec 2000, s. 105-106]

Jak daleko rozpowszechniona jest taka brutalna dehumanizacja nie-Żydów w tradycyjnej – nawet świeckiej – kulturze żydowskiej? W badaniu amerykańskich Żydów z 1961 roku (nie zajmującym się jedynie ortodoksami), Judith Kramer i Seymour Leventman napisali:

„Nawet język jidysz [wspólny dla żydowskich imigrantów ze środkowej i wschodniej Europy, gdzie mieszkało więcej Żydów do czasów Hitlera, niż w innym miejscu na świecie]…w popularnym użyciu rozróżniał Żydów i nie-Żydów poprzez użycie innych czasowników w opisywaniu ich zachowania. Zarezerwowane dla Gojów są wyrazy używane w odniesieniu do zwierząt: np. Żydzi jedzą (essen), a Goje jedza jak świnie (fressen); Żydzi umierają (starben), a Goje zdychają jak psy (pagern); Żydzi piją (trinken), a Goje chlają (soifen).” [Kramer s. 107]

(Dla narodu i ich języka, który jest zawsze niewinny, żydowski autor Leo Wiener zastanawiał się nad wspólnym żydowskim postrzeganiem go w 1899 r.: „Prawdopodobnie nie istnieje inny język, na którym nagromadziło się tak dużo hańby jak na jidysz. Taką stronniczość można wytłumaczyć tylko przejawem ogólnego uprzedzenia wobec wszystkiego co żydowskie.” [Herz J., 1954, s.82] W 1999 roku, w ramach powszechnego żydowskiego [PR] wysiłku ukrycia istoty tradycyjnej żydowskiej tożsamości, niczego nie spodziewający się nie-Żydzi w Polsce, zostali zaproszeni do uczestnictwa w krótkim „kursie” na IX Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. Jego hasłem było, być może bezsensowne, Język jidysz dla każdego. Polski miesięcznik turystyczny zauważył, że festiwal „odgrywa niebagatelną rolę w przełamywaniu złych stereotypów w stosunkach polsko-żydowskich.” [Miesiąc w Krakowie s. 3]

„Każdy Żyd zna prace Hillela,” mówi Chaim Bermant, „oraz wie, że przykazanie miłości wobec bliźniego jak siebie samego, jest w centrum judaizmu, ale każdy uczeń wychowany na Talmudzie Babilońskim – a należy pamiętać, że przez wiele wieków, zwłaszcza w Polsce, Żydzi nie studiowali niczego więcej – ma wszczepioną pogardę wobec Goja, który posiadł żydowską wiedzę i słownictwo języka jidysz.” [Berman C., 1977, s. 35]

Ten ludzki / nie-ludzki rodzaj lingwistycznego rozróżniania w jidysz pomiędzy Żydami i nie-Żydami przeniesiono do hebrajskiego i kultury żydowskiej we współczesnym Izraelu. „Najbliższym odniesieniem do Izraelczyków jest Żyd,” mówią Charles Liebman i Steven Cohen, „Rzeczywiście określenie Żyd używane jest kolokwialnie jako synonim osoby.” [Liebman/Cohen s. 166] Ten rodzaj degradacji świata Gojów znajduje również odzwierciedlenie w słownictwie hebrajskim dla żydowskich imigrantów, którzy przybywają do Izraela z całego świata, i odwrotnie, tych którzy opuszczają żydowskie państwo. Przybywający do Izraela to olim, tzn idący w górę. Wyjeżdżający z Izraela na ziemie nie-żydowskie to jordim, „z rdzenia znaczącego ‘schodzący w dół’, ale również ‘upadający’ i ‘rozpadający się.’” [Avruch K., 1981, s. 56]Słuchaj

Zapis fonetyczny

W dyskusji dotyczącej żydowskich perspektyw w zakresie niewolnictwa (o którym nie ma „żadnego negatywnego stosunku” w literaturze biblijnej czy rabinicznej) Judah Rozental, profesor Egzegezy Biblijnej w College Studiów Żydowskich w Chicago, również zauważa ważną opinię rabina Johai nt. biblijnych owiec, oraz że rzeczywiście stary rabin wierzył w to, że „pojęcie człowieka odnosi się jedynie do Izraela.” Bardziej tolerancyjna opinia, według Rozentala, należała do innej osoby mającej wkład w Talmud, rabina Akiba, który napisał że „Umiłowany jest człowiek stworzony na wizerunek Boga.” Ale, jak dodaje Rozental, rabin Akiba również wierzył w to, że cytat z Ks. Kapł 25:46 („Powinniście trzymać ich [nie-Żydów] jako niewolników na zawsze”) był ”obowiązkiem.” [Rozental s. 70-71] Wtóruje mu wierzenie Majmonidesa, że trzymanie Gojów „na zawsze” niewolnikami było „normatywnym przykazaniem.” [Rozental s. 71]

Majmonides powiedział również:

„Goj niewolnik musi na zawsze pozostać niewolnikiem… jeden z głównych powodów tego, że ponieważ naród żydowski jest elitą rasy ludzkiej… oni zasługują na to by mieć niewolników do swoich usług.” [Rozental s. 71]

oraz:

„Człowiek może oddać należącą do niego kobietę [niewolnicę] swojemu [płci męskiej] niewolnikowi lub niewolnikowi swojego sąsiada … gdyż uważani są za bydło.” [Rozental s. 71]

(„Tora nie znosi niewolnictwa,” pisze Edward Greenstein, „Biblia uważała niewolnictwo jako nadane i wyznaczyła mu rolę. Niewolnik był oddanym do terminu sługą, który mógł spłacić swój dług pracą.”) [Greenstein E., 1984, s. 96]

Podobnie Izaak Abravenel (1437-1508), wybitny średniowieczny uczony żydowski, „uważał Izrael za wyższy od innych narodów i w związku z tym on [Izrael] jest uprawniony do bycia ich władcą.” [Rozental s. 73] Obecnie są również Żydzi, którzy wierzą w takie rzeczy, zupełnie dosłownie. W 1980 roku izraelski rabin Mosze Halevi Regal wygłosił przemówienie, w którym oświadczył:

„Wszystkie narody powinny oddać się nam, królowi Izraela, Mesjaszowi Boga Jakuba, i powinny być nauczane jedynie przez nas. One muszą pozostawić swoje fałszywe wierzenia i kultury, systemy społeczne niebezpieczne dla nas, pozbyć się zdradzieckiej demokracji… Demokracja myli prawdę ze sprawiedliwością.” [Sprinzak s. 273]